The Sisters of Mercy wystąpili 23 października 2026 roku w warszawskiej Progresji. Zjawiskowy koncert pokazał siłę więzi z fanami przy oszczędnym kontakcie ze sceny.
Najważniejsza tego wieczoru była muzyka. Wykonawcy pozostawali w cieniu różnokolorowych dymów. Ich sylwetki stanowiły część oprawy podporządkowanej dźwiękom. Taka forma kierowała uwagę na kompozycje kosztem obserwowania samych artystów. Ograniczona widoczność współtworzyła atmosferę występu. Kolory nadawały jej odmienny charakter od jednolitej ciemności kojarzonej z gotycką estetyką. Powstało sugestywne widowisko oparte na prostym pomyśle.
Istotną część programu zajęły mniej znane utwory. Obok nich wybrzmiały kompozycje zakorzenione w pamięci słuchaczy. Takie zestawienie pozwalało spojrzeć na dorobek grupy z szerszej perspektywy. Klasyczne nagrania dawały punkt odniesienia dla pozostałego materiału. Repertuar zachowywał przez to związek z historią formacji, a zarazem otwierał przestrzeń dla jej dalszej działalności. W przypadku wykonawców otoczonych kultem taka decyzja ma znaczenie. Pozwala traktować ich koncerty jako samodzielną propozycję artystyczną.
Sceniczna powściągliwość określała również relację z widownią. Zespół zachowywał dystans wobec publiczności. Porozumienie budowało się poprzez wykonywane kompozycje. Fani uzupełniali ten sposób obecności własnym zaangażowaniem. Obie strony odnajdywały się w przyjętej konwencji. To właśnie wzajemne zrozumienie nadawało spotkaniu szczególną intensywność. Oszczędność bezpośredniego kontaktu pasowała do charakteru całego wydarzenia.
The Sisters of Mercy stworzyli w Progresji zjawiskowy spektakl oparty na konsekwentnej wizji koncertowej.