0

…coś jeszcze musiało być

Teatr Żydowski – "…coś jeszcze musiało być"
fot. Magda Hueckel

Izabella Cywińska w Teatrze Żydowskim.

Teatr Żydowski konsekwentnie rozszerza spis reżyserów, których zaprasza do współpracy. Po m.in. Michale Zadarze, Piotrze Cieplaku, Mai Kleczewskiej i Annie Smolar na deskach teatru pojawia się kolejny nowy dla niego twórca. Jest nim Izabella Cywińska.

Izabella Cywińska to doświadczona twórczyni teatralna i filmowa. Jest absolwentką etnografii na Uniwersytecie Warszawskim i wydziału reżyserii warszawskiej PWST. Reżyserowała w teatrach Warszawy, Białegostoku, Krakowa, Poznania i Gdańska. Była dyrektorem wielu teatrów, ostatnio, w latach 2008-2011 Teatru Ateneum w Warszawie. W pierwszym niekomunistycznym rządzie kierowanym przez Tadeusza Mazowieckiego pełniła funkcję ministra kultury i sztuki. Ma także w dorobku liczne prace w Teatrze Polskiego Radia i Teatrze Telewizji, dwie części serialu „Boża podszewka”, telewizyjny film „Cud purymowy” oraz pełnometrażowy film kinowy „Kochankowie z Marony” z udziałem m.in. Karoliny Gruszki, Danuty Stenki, Łukasza Simlata i Jadwigi Jankowskiej-Cieślak.

Z prozą Hanny Krall zmierzyła się Izabella Cywińska po raz pierwszy w 1999 roku, realizując dla Teatru Telewizji przedstawienie „Druga matka” oparte na opowiadaniach „Druga matka” i „Tylko króciutko…” z tomu „Taniec na cudzym weselu”. Przedstawienie było sukcesem, do czego przyczyniła się także znakomita obsada. W „Drugiej matce” wzięli udział m.in. Danuta Szaflarska, Teresa Szmigielówna, Daria Trafankowska, Mariusz Benoit, Agnieszka Krukówna i Henryk Łapiński.

Izabella Cywińska podkreśla, że choć realizuje swój spektakl w Teatrze Żydowskim, zaś tematyka dotyka postaw ludzi wobec Zagłady, przedstawienie „…coś jeszcze musiało być” to opowieść po prostu o ludziach.

Hanna Krall zawsze pisze rzeczy uniwersalne. Mimo, że egzemplifikuje je na losach Żydów. W końcu to najsilniejszy akcent w historii XX wieku – mówi Izabella Cywińska.

Scenariusz przedstawienia oparty jest na tekstach z książek „Hipnoza”,Tam już nie ma żadnej rzeki” i „Dowody na istnienie”.

Spektakl zrealizowany jest w konwencji teatru w teatrze. Gdy widzowie zapełniają salę, część aktorów jest już na scenie. Ktoś się rozciąga, ktoś ćwiczy dykcję, maszyniści robią ostatnie korekty świateł. Po chwili scenę zapełnia cały zespół aktorski, przychodzi też pani reżyser. Próba zaczyna się od wybrzmiewających mieszaniną ironii i niezadowolenia obserwacji, że oto znów „będzie o Żydach”. Reżyser próbuje wyjaśnić zespołowi aktorskiemu ideę i sens przedstawienia, aktorzy zaczynają podgrywać postaci i nagle, na dźwięk śpiewanej przez jedną z aktorek pieśni na scenie pojawia się zabity w jednym z pierwszym bombardowań drugiej wojny światowej Cadyk z Kocka. Od tej pory próba zamienia się w swoisty obrzęd, wywoływanie duchów tych, których zmiażdżyła machina Zagłady. Duchów, które zaludniają polskie miasteczka i wsie, a także mieszkanie statecznych mieszczan z Warszawy, żyjących na co dzień na Andersa, w miejscu, gdzie wcześniej była ulica Nowotki, a jeszcze wcześniej – teren getta… Na koniec w wykreowany na scenie świat brutalnie wkracza dzisiejsza rzeczywistość, ta znana z bieżących serwisów informacyjnych.

W przedstawieniu biorą udział: Marcin Błaszak, Piotr Chomik, Monika Chrząstowska, Ewa Dąbrowska, Waldemar Gawlik, Ewa Greś, Małgorzata Majewska, Sylwia Najah (w dublurze z Ewą Tucholską), Joanna Przybyłowska, Izabella Rzeszowska, Rafał Rutowicz, Joanna Rzączyńska, Piotr Sierecki, Barbara Szeliga, Marek Węglarski oraz dzieci.

Twórcą scenografii, kostiumów oraz reżyserem świateł jest Paweł Dobrzycki, zaś znakomitą, wpadającą w ucho i świetnie podkreślającą dramatyczne sceny przedstawienia muzykę skomponował Jerzy Satanowski.

Premiera „…coś jeszcze musiało być” odbyła się w Teatrze Żydowskim 18 grudnia 2015 roku.

"…coś jeszcze musiało być"
Teatr Żydowski – „…coś jeszcze musiało być”
fot. Magda Hueckel

"…coś jeszcze musiało być"

28 grudnia 2015 16:04

Komentarze