0

„One same” w Teatrze Żydowskim

One same - Teatr Żydowski
One Same – Teatr Żydowski
fot. Magdalena Kuc

Jest pewną tradycją Teatru Żydowskiego, że przedstawienia z udziałem aktorów tej sceny przygotowywane na współorganizowany przez teatr coroczny Festiwal Kultury Żydowskiej „Warszawa Singera” wchodzą do stałego repertuaru. Tą też drogą na afisz Teatru Żydowskiego trafiło przedstawienie „One same” według scenariusza Karoliny Kirsz i w jej reżyserii.

Widzów wchodzących na widownię Małej Sceny teatru wita biel dominująca w scenografii i w kostiumach aktorek (scenografką i kostiumografką przedstawienia jest Aleksandra Szempruch). Mając na uwadze, że wszystkie bohaterki przedstawienia nie żyją, trudno oprzeć się wrażeniu, że oto widzimy może nie niebo, ale z pewnością jakieś pozbawione symboliki religijnej zaświaty.

W tych zaświatach przebywa ze sobą pięć kobiet. Pięć urodzonych w XIX stuleciu Żydówek. Pierwszą z nich jest Anna Held (1872-1918), amerykańska aktorka, tancerka i piosenkarka, zmarła przedwcześnie na raka kości. Drugą – Sophie Tucker (1884-1966), również amerykanka, również aktorka i piosenkarka, która przeszła do historii jako pierwsza wykonawczyni utworu „Mein Jidisze Mame”. Trzecia to Helena Rubinstein (1870-1965), urodzona w Polsce kobieta biznesu, potentatka branży kosmetycznej. Czwarta to Stephanie von Hohenlohe (1891-1972), austriacka arystokratka, kobieta-szpieg, zwolenniczka Adolfa Hitlera i uciekinierka z nazistowskich Niemiec w jednej osobie. Wreszcie Irena Krzywicka (1899-1994), publicystka, feministka, przyjaciółka Boya-Żeleńskiego, propagatorka świadomego macierzyństwa i antykoncepcji.

„Mogły się spotkać tylko w teatrze, tylko na scenie – w życiu z różnych powodów nigdy do takiej konfrontacji dojść nie mogło. Pięć kobiet, pięć różnych osobowości – silnych, zdeterminowanych, radykalnych i na swój sposób samotnych. Nie bojących się iść wbrew temu, co nakazuje społeczny uzus, tradycja, wychodzących poza utarte schematy społeczno-politycznych czy estetycznych norm, konwenansów i stereotypów” – możemy przeczytać w programie. I rzeczywiście, przedstawienie ukazuje nam życiorysy bohaterek przez pryzmat uwarunkowań, z jakimi przyszło im się mierzyć. A uwarunkowania te są skrajnie rozmaite, tak jak rozmaite są koleje życia bohaterek przedstawienia – od biedy i społecznego wykluczenia aktorek (posądzanych w owych czasach o bycie bardziej luksusowymi prostytutkami niż artystkami) przełomu XIX i XX wieku, poprzez falę antysemityzmu lat 30, hitleryzm, Holokaust, obozy zagłady, aż po absurdy socjalistycznej Polski.

Przedstawienie Karoliny Kirsz to okazja dla pięciu aktorek do stworzenia soczystych, interesujących kobiecych portretów. Annę Held kreuje Sylwia Najah, tworząc pełną wdzięku sylwetkę naiwnej, ale nie pozbawionej zdrowego rozsądku aktorki, której życie przerwała nieuleczalna wówczas choroba. W roli Sophie Tucker występuje Ewa Greś. Jest zupełnie inna niż Najah – gorzka, chwilami histeryczna, rozedrgana, a w chwilach w których walczy o przetrwanie w dopędzającej ją co i raz nędzy – wręcz drapieżna.

Helenę Rubinstein gra Alina Świdowska, tworząc przekonujący portret, w którym spragniona miłości i bliskości kobieta i bezwzględna bizneswoman splatają się w jedną, nierozerwalną całość. Ernestyna Winnicka pokazuje Stephanie von Hohenlohe tak, że jej posągowość wydaje się przesadna, niemal karykaturalna. Jest to jednak świadomy zabieg aktorki, doskonale uwypuklający późniejsze dzieje księżnej – rozpacz po zgładzeniu jej najbliższych w obozie, ucieczkę z Niemiec do USA, a tam osadzenie w więzieniu jako hitlerowskiego szpiega. Nie mniej znakomita jest Irena Krzywicka w wykonaniu Ewy Dąbrowskiej. Wrażliwość, wykształcenie i wyrobiony smak, miłość do męża, miłość do Boya-Żeleńskiego, wreszcie miłość do syna i smutną starość Krzywickiej ukazuje Dąbrowska perfekcyjnie.

Przedstawienie Karoliny Kirsz to kolejna już interesująca pozycja na afiszu zdobywającego coraz większe grono miłośników Teatru Żydowskiego. Interesująca, świetnie zagrana i warta polecenia.

Teatr Żydowski
One same – Teatr Żydowski
fot. Magdalena Kuc
Teatr Żydowski
One same – Teatr Żydowski
fot. Magdalena Kuc
One same - Teatr Żydowski
One same – Teatr Żydowski
fot. Magdalena Kuc
23 listopada 2015 21:06
[fbcomments]