We współczesnym świecie znacznie wydłużyła się długość życia ludzi. Rzadko jednak zdarza się, aby ktoś – W DOBREJ KONDYCJI – dożył stu lat!
Pod tym względem Pani Danuta Szaflarska jest niesamowita. Czy tylko pod tym?
Pani Danusia nie przestaje mnie zaskakiwać. W internecie pojawiają się aż trzy daty Jej urodzin. Osobiście nastawiałem się na ostatnią z nich: 20 lutego. Aż tu pojawiła się informacja, że w przededniu Jej setnych Urodzin spotkała się z panią premier Ewą Kopacz. Właśnie tę datę – jako dzień swoich narodzin – Pani Danusia podała w filmie dokumentalnym „Inny świat” w reżyserii Doroty Kędzierzawskiej. Cóż zatem pozostało biednemu żuczkowi? Pospieszyć się, by artykuł został opublikowany właśnie 6 lutego 2015 roku. Tym bardziej, że i prezes Fundacji Promocji m.st. Warszawy, Michał Pawlik, już o północy opublikował piękną laurkę.
Zawsze ekscytuje mnie możliwość zetknięcia się z Panią Danutą Szaflarską – bez względu na to, czy jest to okazja do podziwiania Jej na scenie teatralnej, czy oglądania filmu z Jej udziałem. Możliwość wysłuchania na żywo Jej wypowiedzi jest wręcz fascynująca!
Miałem wielką przyjemność uczestniczyć w dwóch spotkaniach z Panią Danusią. Zarówno podczas dyskusji na temat filmu „Inny świat” (18 czerwca 2013 roku w „Gazeta Cafe”), jak i w czasie „Wieczoru Mistrzów”, zorganizowanego 16 stycznia 2015 roku przez Mazowiecki Teatr Muzyczny im. Jana Kiepury, bohaterka – w przeciwieństwie do współczesnych celebrytów – zręcznie omijała pytania dotyczące Jej prywatnego życia. Przytaczane przez nią anegdoty były bardzo subtelne. Wielu spośród nas mogłoby pozazdrościć Jej wspaniałej pamięci i doskonałej żywotności oraz fantastycznego poczucia humoru. Silna osobowość Pani Danuty jest połączona ze skromnością i niechęcią do krytykowania kogokolwiek. Jedynie między wierszami można było wyczuć, że nie była zwolenniczką przeniesienia na ekran świetnego spektaklu TR Warszawa „Między nami dobrze jest”.
Mam wrażenie, że Danutę Szaflarską dręczy jedna wielka trauma: wspomnienie głodu – zarówno z czasów wojny, jak i okresu powojennego. Żeby oszukać głód, kupowała kawałek chleba, a potem przez cały dzień żuła go po kawałku. Robiła tak również podczas spektakli. Kiedy akurat nie była na scenie, stawała między sceną a kulisami, żeby obserwować grę innych aktorów, spożywając w tym czasie małe kawałki chleba. Podczas jednego ze spektakli sala była pełna żołnierzy sowieckich. W przerwie spektaklu ich dowódca podszedł do Niej i poprosił, aby nie jadła w ten sposób chleba, gdyż jego podwładni są bardzo głodni i nie mogą skupić się na oglądaniu widowiska. W czasie przygotowań do jednego ze spektakli krakowskiego Teatru Starego panowały duże upały. Rozpoczynający wówczas karierę aktorską Tadeusz Łomnicki zaproponował Pani Danusi, że – w zamian za odrobinę chleba – będzie wachlował powietrze, aby koleżance było lżej.
Wspólny występ obojga wybitnych aktorów był również przedmiotem anegdoty. Danuta Szaflarska – mając 30 lat – grała 14-letnią, młodszą siostrę bohatera spektaklu. Po przedstawieniu do garderoby wszedł krytyk Juliusz Kydryński. Pogłaskał aktorkę po głowie i zasugerował, żeby „dziecko” uczyło się, a coś z tego wyrośnie. Pani Danusia grzecznie dygnęła i powiedziała, że będzie się starać. Nazajutrz krytyk spostrzegł swoją gafę i przyszedł do Pani Danuty z przeprosinami.
Pani Danuta Szaflarska nie unika bezpośredniego kontaktu z widzami. Podczas drugiego spotkania poprosiła wręcz o zadawanie pytań. Zapytałem więc, czy Osoba mająca tyle wspaniałych wspomnień i posługująca się piękną polszczyzną mogłaby przelać – za czyjąś pomocą – to wszystko „na papier”. Niestety, Aktorka nie jest skłonna ku temu. Dowcipnie odpowiedziała, że jest film „Inny świat”, a ponieważ teraz modne są seriale, zebrany materiał mógłby wystarczyć na kolejny odcinek. Dobrze przynajmniej, że stała się bohaterką jednego z rozdziałów książki „Bohaterki powstania warszawskiego” nieocenionej Barbary Wachowicz. Uczestnicy drugiego spotkania zaśpiewali „Dwieście lat”, na co Pani Danuta ironicznie odpowiedziała, że to za długo.
Obydwa spotkania chyba przerosły oczekiwania ich organizatorów. Mnóstwo ludzi chciało dostać się na nie, wielu spośród nich odeszło „z kwitkiem”. Nie mam pomysłu, gdzie można byłoby zorganizować takie spotkanie – żeby z jednej strony zapewnić pewną, niezbędną, kameralność, a z drugiej umożliwić większej liczbie widzów możliwość udziału w nich. Cóż, pozostaje „polowanie” na bilety do TR Warszawa i do Teatru Narodowego, gdzie Pani Danuta Szaflarska pokazuje swoją wielką klasę!
Pani Danusiu, podtrzymuję to, co zaśpiewałem z innymi: życzę dwustu lat w zdrowiu i wspaniałej kondycji!!!