W cyklu ”Warszawskie wiraże sportu” dziś felieton o słynnej przed wojną warszawskiej fabryce rowerów.
„Warszawskie wiraże sportu” to wakacyjny cykl dziesięciu opowieści, które są efektem współpracy radiowców i historyków przy realizacji audycji Radia Dla Ciebie „Sport na wirażach historii. Z lamusa MSiT”.
To gawędy o dawnym sporcie stolicy, a każda z nich opowiedziana w 150 sekundowym filmie. W każdy wakacyjny piątek, przy współpracy z Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie, prezentujemy opowieść o mało znanym miejscu lub zdarzeniu, związanym z dawnym sportem warszawskim. Zamieścimy także wspomniany film, uzupełniony tekstem i zdjęciami. Wszystko z inicjatywy Muzeum Sportu i Turystyki (Wybrzeże Gdyńskie 4), które zaprasza także w swoje podwoje.
Dziewiątą gawędę, tym razem o Krajowej Fabryce Rowerów Franciszka Zawadzkiego w Warszawie, opowiada:
Krzysztof Szujecki
W kolejnej audycji z cyklu Warszawskie Wiraże Sportu przenosimy się w pobliże pl. Unii Lubelskiej. To właśnie tutaj, pod przedwojennym adresem Bagatela 8, mieściła się – w sąsiedztwie wielu ekskluzywnych kamienic – jedna z najsłynniejszych fabryk rowerów w międzywojennej Warszawie.
Jej twórcą był znany wówczas w środowisku sportowym, Franciszek Zawadzki, legitymujący się nie lada sukcesami w zawodach kolarskich. Jeszcze w okresie zaborów dwukrotnie zdobył tytuł mistrza Królestwa Polskiego, a po odzyskaniu niepodległości przez nasz kraj został pierwszym mistrzem Polski na dystansie 100 km. Było to w roku 1919.
Warto przypomnieć, że w Polsce obowiązek rejestracji rowerów i mocowania małych tablic rejestracyjnych wprowadzono już na początku lat 20. Dzięki temu wiemy, że po Warszawie – gdzie działało wówczas najwięcej liczących się wytwórni – przed wybuchem II wojny światowej jeździło już prawie 35 tysięcy rowerów. Moda na ten środek transportu spowodowała, że już w międzywojniu zaczęto tworzono ścieżki rowerowe. W stolicy powstało kilkanaście kilometrów wydzielonych dróg dla rowerzystów, m.in. wzdłuż łączącej Okęcie z centrum miasta ulicy Żwirki i Wigury.
W pierwszych latach działalności firma Zawadzkiego nie wyprodukowała zbyt wielu modeli, no ale kilkanaście lat później, w latach 30., była w stanie zmontować nawet 30 turystycznych i sportowych rowerów w ciągu jednego dnia.

Rowery Franciszka Zawadzkiego nie należały do najtańszych, lecz charakteryzowały się wysoką jakością; przede wszystkim miały lekkie ramy i bardzo wygodne siodełka, pochodzące z brytyjskiej firmy Brooks. Zawadzki także posiadał wiele patentów m.in. na: udoskonaloną kierownicę, przyrządy do wyrabiania obręczy, czy regulatory do naciągania łańcucha. Ponadto jako jeden z nielicznych producentów w Polsce wyrabiał poszczególne części rowerowe.

Interes rozwijał się coraz lepiej, przynosząc właścicielowi pokaźne zyski. Na tyle duże, że zaczął snuć śmiałą wizję budowy przestronnej hali produkcyjnej z zapleczem socjalnym i domkami letniskowymi dla pracowników w swoim majątku pod Celestynowem.
Niestety, wkrótce wybuchła wojna i z planów tych nic nie wyszło, a co gorsza przestała istnieć także fabryka na Bagateli, która do końca lat 30. wyprodukowała około 60 tysięcy ram i kompletnych rowerów.
Jak widać dziś po fabrycznych zabudowaniach nie ma już śladu. Tym bardziej więc warto pielęgnować i upowszechniać pamięć o dawnej fabryce rowerów niestrudzonego propagatora kolarstwa w Polsce – Franciszka Zawadzkiego.
Film
A w nim Krzysztof Szujecki opowiada o Krajowej Fabryce Rowerów Franciszka Zawadzkiego, oraz prezentuje unikalne zdjęcia, inne niż w powyższym tekście.





