W cyklu ”Warszawskie wiraże sportu” dziś felieton o Stadionie Syreny na Polu Mokotowskim.
„Warszawskie wiraże sportu” to wakacyjny cykl dziesięciu opowieści, które są efektem współpracy radiowców i historyków przy realizacji audycji Radia Dla Ciebie „Sport na wirażach historii. Z lamusa MSiT”.
To gawędy o dawnym sporcie stolicy, a każda z nich opowiedziana w 150 sekundowym filmie. W każdy wakacyjny piątek, przy współpracy z Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie, prezentujemy opowieść o mało znanym miejscu lub zdarzeniu, związanym z dawnym sportem warszawskim. Zamieścimy także wspomniany film, uzupełniony tekstem i zdjęciami. Wszystko z inicjatywy Muzeum Sportu i Turystyki (Wybrzeże Gdyńskie 4), które zaprasza także w swoje podwoje.
Piątą gawędę, o stadionie Syreny, opowiada:
Piotr Banasiak
kustosz MSiT.
Budowa stadionu „Syreny” była jedną z pierwszych sportowych inwestycji w Warszawie po zakończeniu II Wojny Światowej. Prace rozpoczęto wiosnę 1947 r. na Polu Mokotowskim w pobliżu ul. Batorego. Kompleks obejmował stadion z 400 metrową okólną, boisko piłkarskie, boiska do siatkówki i koszykówki. I nie był to wcale stadion kameralny, jak niektórzy go wspominają. Ławki zainstalowane na nasypie ziemnym mogły pomieścić przeszło 10 tysięcy widzów. Ale niestety tylko niewielka ich część była zadaszona.
Autorem tego udanego projektu był inżynier Michał Ochnio.
Uroczyste otwarcie stadionu miało miejsce pod koniec września 1948 r.
Klub początkowo zrzeszał przede wszystkim warszawskich urzędników, ale szybko okazało się, że ówcześni biurokraci niespecjalnie garną się do uprawianiem sportu. W rezultacie stadion coraz częściej wykorzystywano do innych celów – np. do słynnej w całej Polsce wystawy psów. Przy tej okazji warto przypomnieć o skandalu, który był opisywany w ówczesnej prasie. Okazało się bowiem, że goście wystawy zjedli potajemnie serdelki przeznaczone na nagrody dla zwycięskich czworonogów – potwierdzając w ten sposób trafność powiedzenia: „Nie dla psa kiełbasa!”. Ale taki był przecież duch tamtych czasów.
Z czasem „Syrena” przeszła pod zarząd komunikacji miejskiej stając się Tramwajowym Klubem Sportowym. W pierwszej połowie lat sześćdziesiątych w wyniku fuzji „Syrenę” przejął klub „Marymont”, natomiast stadion trafił pod piecze Politechniki Warszawskiej. Organizowano tam wtedy zawody akademickie z udziałem czołowych polskich lekkoatletów wymienić tu można choćby medalistów olimpijskich Edmunda Piątkowskiego czy Tadeusza Ruta.
W połowie lat siedemdziesiątych planowano na terenie Syreny budowę nowoczesnego kompleksu sportowego dla pobliskich uczelni, które były dosłownie na wyciągnięcie ręki. Mowa tu oczywiście o Politechnice Warszawskiej, Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego czy Szkole Głównej Planowania i Statystyki (obecnie to Szkoła Głowna Handlowa). Inwestycji jednak nie zrealizowano. I wtedy sport akademicki przeniósł się już na dobre na obiekty AWF-u, a stadion „Syreny” przez kolejne lata służył głównie jako miejsce imprez plenerowych co sprzyjało tylko dewastacji obiektu.
Światełko w tunelu pojawiło się w zeszłym roku.
Politechnika Warszawska ogłosiła bowiem przetarg na zaprojektowanie i budowę nowoczesnej wielofunkcyjnej hali sportowej dla blisko 2 tysiące widzów.
Jeśli inwestycja dojdzie do skutku, to teren Syreny ponownie stanie się ważnym punktem na sportowej mapie Warszawy – za co mocno trzymam kciuki!
Film
A w nim Piotr Banasiak z MSiT, opowiada o Syrenie i prezentuje unikalne zdjęcia, inne niż w powyższym tekście.






