O atletach i zmaganiach w cyrku warszawskim przy Ordynackiej opowiada Mateusz Kaczyński z Towarzystwa Miłośników Historii.
160. felieton pod wspólną nazwą: Stolica historii. Przedstawiają członkowie Towarzystwa Miłośników Historii w Warszawie, które są już od ponad trzech lat emitowane w każdą sobotę, w nieco skróconej wersji, w Radiu Kolor.
Podcast Radia Kolor jest pod tekstem.
Z cyklu:
Stolica historii. Przedstawiają członkowie
Towarzystwa Miłośników Historii w Warszawie.
Odcinek CLX:
Gladiatorzy na Ordynackiej
Opowiada Mateusz Kaczyński
Zapasy są być może najstarszą dyscypliną sportową świata.
Na łopatki próbowali położyć przeciwnika uczestnicy starożytnych igrzysk, rycerze na dawnych dworach, a także… atleci w warszawskim cyrku.
Początkowo spragniona wrażeń widownia mogła oglądać zapaśników na miejscowych festynach i jarmarkach. Atleci nierzadko rzucali gapiom wyzwanie. Śmiałek, który odważył się zmierzyć się z cyrkowym atletę mógł zarobić, ale było to nie lada wyzwanie. Zapaśnicy byli bowiem szybcy, silni i niesamowicie sprawni. Wiedzieli, jak skutecznie złapać i unieruchomić rywala.
Pojedynki zapaśnicze na dobre zawitały w Warszawie wraz z otwarciem cyrku miejskiego w drugiej połowie XIX wieku. Pierwszy cyrk mieścił się w okolicach dzisiejszej ulicy Czackiego. Kierował nim Albert Salamoński. W programie placówki poza rewiami, pokazami akrobatycznymi czy ekscytującą woltyżerką nie brakowało zapaśniczych zmagań.
Złota epoka dla warszawskich zapasów nastała w latach 90. XIX wieku, kiedy do swojego rodzinnego miasta powrócił Władysław Pytlasiński. “Ojciec chrzestny” polskich zapasów był już wtedy utytułowanym zapaśnikiem, znanym głównie we Francji, Szwajcarii i Belgii. „Pytlas” postanowił kontynuować zapaśniczą karierą w ojczyźnie. Związał się z Cyrkiem Cinisellich. Gmach na Okólniku był wówczas jedną z największych sal widowiskowych w Warszawie.
Dzięki występom Władysława Pytlasińskiego, które zapełniały po brzegi cyrkową widownię, zapasy stały się samodzielnym punktem programu. I tak, na cyrkowym afiszu pojawiły się turnieje zapaśnicze. Mówiła o nich cała Warszawa. O wynikach turniejów można było przeczytać w większości warszawskich dzienników: w jaki sposób zwycięzca rzucił przeciwnika na ziemię i rozłożył go na łopatkach. W turniejach zapaśniczych królowała przede wszystkim tzw. “walka francuska”, podobna do współczesnych zapasów klasycznych. Uważano ją za szlachetną formę zmagań. Jej przeciwieństwem była „brutalna” wolna amerykanka („catch-as-catch-can” czy łap za co możesz).
Publiczność emocjonowała się występami nowych zawodników, którzy godnie zastąpili Pytlasińskiego. Stanisław “Zbyszko” Cyganiewicz, Teodor Sztekker, Aleksander Garkowienko czy Leon Pinecki to tylko niektórzy z najsłynniejszych zapaśników, którzy pojawiali się na stołecznych turniejach.
Można ich było oglądać w Cyrku Braci Staniewskich.
Przejęli oni schedę po Cinisellich i z jeszcze większym rozmachem kontynuowali cyrkową działalność na Ordynackiej. Turnieje zapaśnicze tak mocno zapadały w pamięć, że wspominali je wszyscy: od Wiecha po Gieysztora.
Uwiecznił je także Jarema Stępowski w piosence Cyrk na Ordynackiej (od red. tekst Henryk Kotarski, muzyka Stefan Rembowski):

A jak walczył na arenie
Garkowienko z czarną maską,
To na takie przedstawienie
zasuwało całe miasto.Ale Sztekker kładł każdego,
bo jak kogo wziął w „nelsona”,
Mokra plama była z niego,
każdy pękał niech ja skonam.
Piosenkarz dobrze oddał cyrkową atmosferę występów:
Zapaśnicy pracowali w końcu w cyrku, a w ich sztuce liczyło się przede wszystkim rozrywka. Walki miały nierzadko z góry ustalony przebieg. Dla podkręcenia widowiska na cyrkowej arenie często pojawiali się także „egzotyczni” zapaśnicy afrykańskiego lub żydowskiego pochodzenia. Wzniecało to jeszcze większe emocje na widowni.
Choć zmierzch zapasów zawodowych nastąpił wraz z wybuchem II wojny światowej to już od początku lat 20. rodzący się ruch zapasów amatorskich krytykował zawodowców. Amatorzy zarzucali cyrkowcom psucie sportu. Obydwa ruchy były ze sobą jednak nierozdzielnie związane. Zapasy amatorskie wyrastały z zawodowych.

Doskonale rozumiał to Władysław Pytlasiński, który po zakończeniu kariery zawodowej szkolił amatorów oraz polską kadrę zapaśniczą przygotowującej do olimpiady w Amsterdamie w 1928 roku.
Mimo postępującej krytyki, popularność cyrkowych turniejów zapaśniczych nie malała. Wyobraźmy sobie zatem pochód potężnych postaci. Atleci wchodzą na arenę przy dźwiękach „Marsza Gladiatorów”.

Zawodnicy za chwilę chwycą się za barki.
Zakleszczeni, będą próbowali wytrącić przeciwnika z równowagi i rzucić z całej siły na ziemię.
Niech zwycięży najlepszy!
Mateusz Kaczyński
Z zawodu tłumacz, z pasji varsavianista.
Autor przewodników po Warszawie:
”Spacer po Warszawie”, ”Warszawa. Portret Miasta”.
Wydawnictwo SBM.
Publikował w Stolicy, Skarpie Warszawskiej.
Niebawem ukaże się jego literacki debiut ”Żyćko”.
Wydawnictwo Seqoja.
Należy do TMH od stycznia 2026 r.
Podcast Radia Kolor
4:04 min.
Zobacz też inne odcinki cyklu:
- Lista odcinków: [LINK]






