Legia przyjmuje dwa samobóje

Jagiellonia Białystok - Legia Warszawa – 1 marca 2026
fot. Paweł Jerzmanowski

Legia Warszawa wywiozła z Białegostoku punkt po meczu, który długo wyglądał na przegrany, a mógł zostać nawet wygrany.

Przegrywając 0:2 Legia zdołała wrócić do gry doprowadzając do remisu 2:2, dzięki dwóm trafieniom samobójczym gospodarzy. I miała na tyle znaczącą przewagę, żeby wywieźć z Podlasia pełną pulę.

Początek spotkania miał dla Legii potencjalnie kluczowy moment już na starcie. Jagiellonia wywalczyła rzut karny, jednak po weryfikacji VAR decyzję cofnięto. To nie uchroniło gości przed dwoma ciosami. Najpierw Amerykanin Leon Flach precyzyjnie uderzył z dystansu i otworzył wynik, a chwilę później Kongijczyk Afimico Pululu w zamieszaniu pod bramką podwyższył na 2:0. Legia odpowiedziała jeszcze przed przerwą: po akcji zakończonej dośrodkowaniem piłkę do własnej bramki skierował Portugalczyk Bernardo Vital.

Po przerwie Legia przycisnęła i szybko dopięła plan „na punkt”. Duńczyk Mileta Rajović był blisko gola, gdy po strzale głową trafił w słupek, a niedługo później wyrównanie przyniósł drugi samobój — tym razem pechowcem został Flach.

Końcówka miała bardziej szarpany rytm, z dużą liczbą starć i nerwowych fragmentów, ale Legia nie zdołała przechylić szali na własną korzyść. Statystyczny paradoks spotkania jest wymowny: wszystkie cztery bramki zapisano po stronie zawodników Jagiellonii.

Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa

2:2 (2:1)

Fotoreportaż Pawła Jerzmanowskiego:

3 marca 2026 10:45