13 czerwca odbędą się dziesiąte urodziny kawiarni „Tarabuk” przy ul. Browarnej. Tymczasem istnienie tej niezależnej księgarni i alternatywnej kawiarni stoi pod wielkim znakiem zapytania.
„Tarabuk” przez lata swojej działalności wpisał się w krajobraz Powiśla. W przeciwieństwie do innych okolicznych restauracji i kawiarni jest on miejscem cichym i klimatycznym. A w dodatku kulturotwórczym.
Odbyły się w „Tarabuku” setki spotkań promujących nowości wydawnicze, koncerty, wieczory poetyckie, spotkania różnych środowisk twórczych oraz organizacji pozarządowych.
Co tydzień w niedzielę są organizowane tzw. Tarabajania, które pozwalają obcować dzieciom z kulturą słowa.
Tymczasem władze Spółdzielni Mieszkaniowej „Radna” mają własną wizję na kształtowanie otoczenia. Nie ma w niej miejsca dla „skansenu” takiego jak „Tarabuk” – jak twierdzi prezes SM „Radna – Teresa Konowska.
A przecież urok przytulnego wnętrza kawiarni leży w tym, iż pełno jest tam książek, zaś stoły i krzesła to eklektyczna zbieranina trochę sprana i nieco wypłowiała, ale z klimatem. Jak w domu. Dla klientów jest to zaleta. Dla Pani prezes – wada.
Tak czy inaczej od dłuższego czasu ponawiane są próby wykurzenia „Tarabuka” z Browarnej. A metodą najlepszą jest podniesienie czynszu.
Właściciele kawiarni twierdzą, że niezgodnie z zapisami w umowie władze spółdzielni zażądały podniesienia stawki czynszu o 70% – „aby zrównać stawki wynajmu do obowiązujących na modnym Powiślu”. Taka kwota przekreśliłaby jednak egzystencję „Tarabuka”.
Może się więc okazać, że „wypłaszanie” niemodnej i wypłowiałej kawiarni się powiedzie. A to byłaby niepowetowana strata.
W internecie można podpisać petycję przeciwko likwidacji „Tarabuka” link.
Najlepszą formą protestu byłaby jednak osobista wizyta w księgarni.