Scenka małżeńska w M2

Bramki w M2. W tym miejscu nastapiła detronizacja malzenska
Bramki w M2 – W tym miejscu nastapiła detronizacja malzenska
fot. Janusz Bubel

Nietypowe zachowanie w II linii metra. Ta sytuacja rozbawiała innych pasażerów

Upadają cesarstwa, potężne dynastie, ale prawo to dotyczy również tych malutkich „państewek”, funkcjonujących w czterech ścianach naszych domów, gdzie panują udzielni książęta. Tyle tylko, że ich koniec może nastąpić niespodziewanie i na dodatek w niecodziennych okolicznościach.

Pewna pani postanowiła łaskawie wziąć swego męża na wycieczkę do nowo otwartego metra. Wszystko przebiegało zgodnie z planem pomysłodawczyni do momentu, gdy rozsuwana szklana bramka oddzieliła ją od męża. Ona stała po stronie schodów prowadzących na perony, on po stronie głównego wejścia.

Dwie zupełnie różne postawy. Ona: władcza bezkompromisowa, co wyrażało się w jej wyprostowanej dumnej postawie, on: podporządkowany, przykulony, z przestrachem w oczach, szukający nerwowo biletu. W pewnej chwili z ust małżonki padły epitety pod adresem zestresowanego, będącego na krawędzi obłędu męża.

Nastąpił cud. Bramka otworzyła się, mąż zaczął się prostować, w jego oczach zabłysnął ogień zwycięzcy nad techniką, którą bez niczyjej pomocy pokonał. Przeobrażenie z „pana nikt” w koronowaną głowę stało się niezaprzeczalnym faktem. Przemaszerował nieomal defiladowym krokiem obok kompletnie zaskoczonej małżonki nawet na nią nie spojrzawszy. Ona pobiegła za nim drobnymi kroczkami, a z postawy domowego władcy nic nie pozostało.

Czyżby zatem znaczyło to, że trochę techniki i człowiek się gubi? Po części na pewno tak jest, ale z drugiej strony finalny sukces pokazuje, że zmiany techniczne są do pokonania bez względu na reprezentowane pokolenie. Nie tak znowu dawno temu pasażerowie, którzy nie potrafili obsłużyć „ciepłego guzika” zostawali ze zdziwioną miną na przystankach. Dziś już wiedzą, co robić. A nowoczesność galopuje – w całej komunikacji, nie tylko w II linii metra.

29 kwietnia 2015 06:16