Warszawskie półkolonie letnie
w okresie międzywojennym

Specjalny tramwaj dowożący dzieci na teren półkolonii w Parku Sobieskiego. Źródło ''Kobieta w Świecie i w Domu'' (1933). Fot. źr. arch. autora
Specjalny tramwaj dowożący dzieci na teren półkolonii w Parku Sobieskiego – Źródło ''Kobieta w Świecie i w Domu'' (1933).
fot. źr. arch. autora

O letnim wypoczynku ”niewolników klatki podwórza” opowiada dr Kamil Potrzuski z Towarzystwa Miłośników Historii.

150. felieton pod wspólną nazwą: Stolica historii. Przedstawiają członkowie Towarzystwa Miłośników Historii w Warszawie, które są już od ponad trzech lat emitowane w każdą sobotę, w nieco skróconej wersji, w Radiu Kolor.

Podcast Radia Kolor jest pod tekstem.

Z cyklu:

Stolica historii. Przedstawiają członkowie
Towarzystwa Miłośników Historii w Warszawie.
Logo Towarzystwa Miłośników Historii

Odcinek CL:

Warszawskie półkolonie letnie
w okresie międzywojennym

Opowiada dr Kamil Potrzuski

Choć mamy dopiero marzec, opowiem o letnim wypoczynku „niewolników klatki podwórza”, jak określała ich prasa, czyli ubogiej warszawskiej młodzieży, niemającej szansy na wyjazd nad morze czy w góry, a nawet odwiedziny rodziny na wsi, dla której półkolonie były „ostatnią deską ratunku”.

Specjalny tramwaj dowożący dzieci na teren półkolonii w Parku Sobieskiego. Źródło ''Kobieta w Świecie i w Domu'' (1933). Fot. źr. arch. autora
Specjalny tramwaj dowożący dzieci na teren półkolonii w Parku Sobieskiego – Źródło ”Kobieta w Świecie i w Domu” (1933).
fot. źr. arch. autora

Stałym elementem dnia warszawskiego półkolonisty było śpiewanie hymnu narodowego, oddawanie honoru symbolom państwowym i wspólna modlitwa, najczęściej „Wszystkie Nasze Dzienne Sprawy”.

Do stołu podawano bułki pszenne, chleb z masłem, smalcem, marmoladą lub miodem, mleko lub zupę mleczną, grochówkę i obiad z kaszą, warzywami, co drugi dzień mięsem. Jadłospis uzupełniała kawa zbożowa, kakao, owoce, czekolada czy ciasto. Na półkoloniach Caritasu w 1935 r. serwowano nawet lody. Posiłki przygotowywano w ilościach pozwalających na dokładki i dolewki, stąd wielu dzieciom, nad którymi czuwał lekarz i pielęgniarka, udawało się przybrać na wadze.

Najwięcej czasu zajmowała rekreacja ruchowa, w tym gra w „dwa ognie”, podchody, gimnastyka, siatkówka, koszykówka, pływanie, a nawet nauka tańców ludowych. W programie półkolonii pojawiał się też śpiew, rysunki, robótki ręczne, teatrzyki dziecięce, pokazy przeźroczy, słuchanie opowiadań. Dla wielu półkolonistów był to jedyny kontakt z kulturą, z którą nie obcowali w domach rodzinnych. Regularnie następowały apele porządkowe i warty honorowe przy sztandarze placówki.

W 1932 r. w Parku Sobieskiego półkoloniści redagowali nawet gazetkę „Głos Półkolonii”.

"Siedzi taki oto kolorowy wianuszek". Zajęcia grupowe na półkolonii w Parku Sobieskiego. Źródło ''Kobieta w Świecie i w Domu'' (1933). Fot. źr. arch. autora
"Siedzi taki oto kolorowy wianuszek". – Zajęcia grupowe na półkolonii w Parku Sobieskiego. Źródło ”Kobieta w Świecie i w Domu” (1933).
fot. źr. arch. autora

Uczestnikami były głównie dzieci w wieku od 7 do 14 lat, rzadziej uczniowie szkół średnich, mówiąc ówczesnym językiem „podlotki i wyrostki”.

Turnus trwał najczęściej sześć tygodni.
Opłaty pobierane od rodziców były niewielkie, najbiedniejsi – np. dzieci bezrobotnych – mogli zostać z nich całkowicie zwolnieni.

Półkolonie organizowały instytucje samorządowe, np. Stołeczny Komitet Pomocy Dzieciom, ale też podmioty społeczne, jak Towarzystwo Ogrodów Jordanowskich czy Polski Czerwony Krzyż. Większość placówek pracowała 8-9 godzin dziennie. Zdarzały się trudności wychowawcze, jednak najczęściej dzieci z wdzięcznością korzystały z możliwości aktywnego i twórczego wypoczynku, będącego również profilaktyką demoralizacji.

''Przedtem jednak mycie…'' - higiena podczas półkolonii w Parku Sobieskiego. Źródło ''Kobieta w Świecie i w Domu'' (1933). Fot. źr. arch. autora
''Przedtem jednak mycie…'' – higiena podczas półkolonii w Parku Sobieskiego. Źródło ”Kobieta w Świecie i w Domu” (1933).
fot. źr. arch. autora

Przeciętna placówka, do której młodzi ludzie zwykle dojeżdżali tramwajami, gościła w latach 20. około 250 osób dziennie.

W okresie wielkiego kryzysu zdarzały się półkolonie znacznie większe.
Place półkolonijne musiały posiadać budynki chroniące przed niepogodą i umożliwiające drzemkę poobiednią, kuchnię, jadalnię, ambulatorium, łaźnię i urządzenia sportowe. Kryteria te często spełniały tereny szkół, gdzie dzieci mogły znaleźć schronienie w wysprzątanych salach lekcyjnych.

Jako placówki półkolonijne wykorzystywano też ogród Instytutu Głuchoniemych przy  Placu Trzech Krzyży, Bielany w sąsiedztwie dawnego klasztoru kamedułów, Park Skaryszewski, a nawet niezagospodarowane łąki siekierkowskie i tereny podwarszawskie – Rembertów, Gocławek czy Wawer.

Ważnym kryterium wyboru lokalizacji półkolonii była bliskość rzeki lub jeziora. Bywało, że placówki odwiedzali przedstawiciele władz samorządowych czy krajowych.

Pod koniec okresu międzywojennego na Młocinach starszym dzieciom umożliwiono nocowanie w namiotach, co nazywano „obozem półkolonijnym”.

Półkolonie przyniosły warszawskim dzieciom wiele dobrego, choć nie mogły rozwiązać wszystkich ich problemów.

Zakończenie półkolonii Caritasu na Bielanach (5 VIII 1935). Fot. źr. NAC
Zakończenie półkolonii Caritasu – na Bielanach (5 VIII 1935).
fot. źr. NAC

Dr Kamil Potrzuski

Dr Kamil Potrzuski z TMH. Źr. UW
Dr Kamil Potrzuski – z TMH
fot. UW

Absolwent historii UW.
Pracownik badawczo – dydaktyczny Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie, historyk sportu warszawskiego i dziejów polskiego ruchu olimpijskiego.

Autor książki nagrodzonej w konkursie varsavianistycznym im. Hanny Szwankowskiej w 2023 roku, pt: „Infrastruktura sportowa międzywojennej Warszawy” (Wydawnictwa UW).

Członek TMH od 2023 roku.

Podcast Radia Kolor

4:27 min.

(kliknij logo)Radio Kolor - Logo

 

Zobacz też inne odcinki cyklu:

  • Lista odcinków: [LINK]
22 marca 2026 09:00