Bataliony Chłopskie były armią polskiej wsi, stosującą różne formy oporu wobec okupanta. Co łączy BCh z WOT?
8 października przypada Święto Żołnierzy Batalionów Chłopskich, obchodzone w rocznicę powołania w 1940 roku konspiracyjnej organizacji zbrojnej ruchu ludowego. Założycielem i pierwszym Komendantem Głównym Batalionów Chłopskich był gen. dyw. Franciszek Kamiński, ps. „Olsza”.
8 października 2026 roku, w godzinach przedpołudniowych, około godz. 10.00, przewidziane są uroczystości na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, przy miejscu spoczynku gen. Franciszka Kamińskiego, natomiast około godz. 12.00 – obok pomnika Batalionów Chłopskich przy ul. Czerniakowskiej. Planowany jest również udział przedstawicieli najwyższych władz państwowych, w tym Ministra Obrony Narodowej.

Zanim dojdzie do wspomnianych uroczystości, publikujemy drugą część artykułu autorstwa ks. por. Wojciecha Nowaka – kapelana 15 Lubuskiej Brygady Obrony Terytorialnej, która nosi imię gen. Franciszka Kamińskiego, a jednocześnie jest jednostką dziedziczącą i kultywującą tradycje tej jednej z największych organizacji zbrojnych Polskiego Państwa Podziemnego.
Zainteresowanych życiorysem gen. Franciszka Kamińskiego kierujemy do poprzedniego artykułu: https://www.warszawa.pl/partyzant-general/
Bataliony Chłopskie – armia polskiej wsi
Pierwotna koncepcja Straży Chłopskiej, późniejszych Batalionów Chłopskich, zakładała przede wszystkim ochronę własnego środowiska: ludności, gospodarstw, żywności i miejscowych struktur społecznych. Z czasem jednak skala niemieckiego terroru powodowała militaryzację organizacji. Bataliony Chłopskie posiadały 10 okręgów: warszawski-miejski, warszawski wojewódzki, poznański, kielecki, lubelski, łódzki, krakowsko-rzeszowsko-śląski, białostocki, wołyński i lwowski. Na ich terenie znajdowały się obwody rejony, gminy i gromady. Wraz z nasileniem terroru od 1942 r. rozwijano Oddziały Specjalne, przeznaczone do akcji bojowych i dywersyjnych, powstało ich około czterystu. Równolegle rozwijały się oddziały partyzanckie. Cała organizacja liczyła około 160-170 tys. członków, którzy, będąc żołnierzami, pozostawali rolnikami i rzemieślnikami. W dzień pracowali w gospodarstwie, nocą odbywali zebrania, przewozili meldunki, ukrywali broń, pełnili służbę, prowadzili rozpoznanie lub uczestniczyli w działaniach bojowych.
Nie tylko bitwy – obrona codziennego życia
BCh atakowały posterunki i urzędy okupanta, niszczyły dokumentację kontyngentową, przeprowadzały akcje na liniach komunikacyjnych, sabotaż kolejowy i gospodarczy, uwalniały więźniów, zdobywały broń, prowadziły wywiad i samoobronę, niszczyły urządzenia wykorzystywane przez okupanta, utrudniały rekwizycje, rozpraszały niemieckie spędy bydła, sabotowały wywóz zasobów. Jednocześnie kierownictwo starało się ograniczać działania, które mogłyby niepotrzebnie sprowadzić na wieś odwet. Szczególnym rodzajem działań była obrona ludności przed wysiedleniami. 30 grudnia 1942 r. pod Wojdą doszło do jednej z pierwszych dużych bitew partyzanckich w obronie wysiedlanej ludności. Innym przykładem są wydarzenia z 1 lutego 1943 r., kiedy pod Zaborecznem oddziały Batalionów Chłopskich pod dowództwem Franciszka Bartłomowicza „Grzmota” stawiły opór niemieckiej ekspedycji.
W ramach struktur ruchu ludowego była także organizowana pomoc żywnościowa dla rodzin robotników, inteligentów, więźniów. oraz ludności żydowskiej. Po powstaniu warszawskim kierownictwo ruchu ludowego apelowało do mieszkańców wsi o przyjmowanie wypędzonych warszawiaków i dzielenie się z nimi żywnością.
Bataliony Chłopskie i Armia Krajowa – droga do scalenia
Rozwój Batalionów Chłopskich następował równolegle z rozbudową Armii Krajowej. Rząd RP na uchodźctwie i dowództwo wojskowe dążyły do stworzenia jednolitych Sił Zbrojnych w Kraju. Z punktu widzenia dowództwa AK rozproszenie organizacji konspiracyjnych utrudniało jednolite dowodzenie. Z kolei ludowcy nie chcieli całkowicie utracić samodzielności. Ich obawy dotyczyły zarówno personalnego składu dowództwa, jak i politycznego znaczenia wsi w przyszłym państwie. Dlatego rozmowy były długie i trudne. 30 maja 1943 r. osiągnięto porozumienie dotyczące wcielenia do AK oddziałów taktycznych BCh. Nie oznaczało to jednak likwidacji całej organizacji, gdyż do AK włączono około 50 tys. żołnierzy BCh, m.in. do jednostek na Kielecczyźnie, w Krakowskiem, Warszawskiem i Łódzkiem, Ostatecznie połączenie obu armii nie zostało sfinalizowane przed końcem okupacji.
Oświata jako forma oporu
Przedstawiciele Polskiego Państwa Podziemnego wiedzieli, że Ojczyzna to szkoła, język, historia i możliwość kształcenia następnego pokolenia. Już jesienią 1939 r. powstała Tajna Organizacja Nauczycielska. Od 1940 r. tajna oświata znajdowała się pod opieką Departamentu Oświaty i Kultury Delegatury Rządu. Nauczano zakazanych przedmiotów – zwłaszcza historii i języka polskiego – organizowano tajne komplety gimnazjalne i licealne. Pod przykrywką szkół zawodowych działały także struktury szkolnictwa wyższego: zajęcia Uniwersytetu Warszawskiego, Politechniki Warszawskiej, SGGW oraz utworzonego przez profesorów poznańskich Uniwersytetu Ziem Zachodnich. Tajne nauczanie objęło około 1,5 mln dzieci oraz około 100 tys. młodzieży szkół średnich i studentów, a prowadziły je dziesiątki tysięcy nauczycieli. Był to jeden z największych systemów w Europie. W tym właśnie należy widzieć znaczenie przedwojennej pracy „Wici” i uniwersytetów ludowych. BCh wyrosły ze środowiska, dla którego oświata, kultura, czytelnictwo i samokształcenie od dawna były narzędziami społecznego awansu. Karabin był potrzebny do obrony życia, ale książka, szkoła i wychowanie były potrzebne do obrony polskości i narodu.
Kobiety – bez nich konspiracja nie mogłaby funkcjonować
Historia Batalionów Chłopskich, opowiadana wyłącznie przez pryzmat męskich dowódców, byłaby niepełna. W 1942 r. w strukturach SL „Roch” utworzono Ludowy Związek Kobiet, prowadzący działalność polityczną, społeczną, kulturalno-oświatową i charytatywną. Z jego działalnością związany był Zielony Krzyż, czyli służba sanitarna przeznaczona zarówno dla BCh, jak i dla ludności cywilnej. W jego szeregach było około 8 tys. Sanitariuszek. Ich zadania daleko wykraczały poza udzielanie pierwszej pomocy. Były sanitariuszkami, łączniczkami, kolporterkami prasy, organizatorkami punktów medycznych, schronienia, żywności i opieki nad rodzinami konspiratorów. Przenosiły meldunki i materiały, znając teren i ludzi, a więc wykonując zadania wymagające ogromnej odpowiedzialności i odporności psychicznej. Jedną z nich była Genowefa Kroczek „Lotte”. Przed wrześniem 1939 roku, działała w ZMW RP „Wici” i chciała zostać pielęgniarką. W 1941 r. weszła do konspiracyjnego SL „Roch”. Została członkinią Powiatowego Kierownictwa Ludowego Związku Kobiet i stanęła na czele Zielonego Krzyża w powiecie limanowskim. Służyła także jako sanitariuszka oddziału Ludowej Straży. Bezpieczeństwa Wojciecha Dębskiego „Bicza”. Warto przypomnieć także Marię Hulewiczową, działaczkę LZK, później pracującą na emigracji nad zachowaniem dokumentacji podziemia i przekazywaniem aliantom wiedzy o sytuacji Polski. Jej znamienne zdanie brzmiało: „Nie wystarczy umrzeć za Polskę, trzeba też wiedzieć, jak dla niej żyć”. Kolejną była Zofia Solarzowa, której przedwojenna działalność wychowawcza była oparta o zasadę, iż człowiek nie może nie być biernym odbiorcą historii, lecz jej współtwórcą.

Wiara, Msza polowa i duchowa odporność
Ruch ludowy był środowiskiem ideowo zróżnicowanym. Byłoby też nieprawdą przedstawianie „Wici” czy BCh jako organizacji religijnej. Jednocześnie nie sposób opowiadać o ówczesnej polskiej wsi z pominięciem parafii, religijności i obecności duchowieństwa. Wiara towarzyszyła wielu żołnierzom jako część ich osobistego świata wartości, rodzinnej tradycji i lokalnej wspólnoty. Msza odprawiana w lesie czy gospodarstwie była nie tylko praktyką religijną, ale również doświadczeniem wspólnoty ludzi żyjących pod nieustannym zagrożeniem. Bolesław Pylak, późniejszy arcybiskup lubelski, od 1941 r. należał do Batalionów Chłopskich. W 1943 r. zdał konspiracyjną maturę i w tym samym roku rozpoczął formację w lubelskim seminarium duchownym. Po wojnie został kapłanem, teologiem, profesorem i arcybiskupem. Zorganizowane duszpasterstwo posiadała także Armia Krajowa. Szczególnym przykładem jest ks. Stanisław Tworkowski „Jacek” – kapelan i major duszpasterstwa Wojska Polskiego. W konspiracji działał od października 1939 r.; był kapelanem Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, a w AK należał do Służby Duszpasterskiej Okręgu Warszawskiego, kryptonim „Biblia”. W czasie Powstania Warszawskiego służył w Grupie „Północ ” na Starym Mieście. Co znamienne dla związku oświaty, religii i służby, przed wojną przez wiele lat był także katechetą warszawskiej młodzieży. Duszpasterz w konspiracji nie zastępował dowódcy. Miał inne zadanie: sprawował sakramenty, odprawiał Msze, przygotowywał poległych do pochówku, wspierał rannych, umierających i ich rodziny oraz przypominał o moralnym wymiarze żołnierskiej służby.

Od „Żywią i bronią” do terytorialności – co rzeczywiście łączy BCh z WOT?
Porównując Bataliony Chłopskie ze współczesnymi Wojskami Obrony Terytorialnej, należy wskazać, że nie są to formacje tożsame. BCh były konspiracyjną organizacją zbrojną powstałą podczas okupacji, związaną politycznie z ruchem ludowym i częściowo scaloną z AK. Dzisiejsze Wojsko Obrony Terytorialnej są jednym z rodzajów Sił Zbrojnych suwerennego państwa, posiadającym ustawowe zadania, jednolite dowodzenie i pełny status wojskowy.
Istnieją jednak podobieństwa modelu działania, które można wskazać. Pierwszym jest terytorialność. Dowództwo Wojsk Obrony Terytorialnej formułuje tę zasadę słowami: „Terytorialność jest dla nas kluczem”. Żołnierz ma być zakorzeniony w regionie, znać jego drogi, miejscowości, infrastrukturę i mieszkańców. Podobnie ogromnym atutem BCh było to, że ich żołnierz zazwyczaj walczył na terenie, na którym mieszkał, pracował i posiadał rodzinne więzi. Wiedział, gdzie znajduje się przeprawa, droga polna, las, gospodarstwo mogące udzielić pomocy i kto jest człowiekiem godnym zaufania.
Drugim podobieństwem jest łączenie służby z życiem cywilnym. Większość żołnierzy BCh nie stanowiła stałej armii partyzanckiej – na co dzień byli rolnikami, rzemieślnikami, nauczycielami czy pracownikami innych zawodów. Również współczesna terytorialna służba wojskowa została skonstruowana tak, aby można ją było łączyć z pracą zawodową lub nauką. Trzecim jest znaczenie lokalnej społeczności. BCh miały chronić wieś przed wysiedleniem, represją, rabunkiem i utratą podstaw egzystencji. Dzisiejsze Wojska Obrony Terytorialnej poza zadaniami obronnymi mają ustawowe zadania związane ze wsparciem służb i ludności podczas katastrof czy szczególnych zdarzeń.
Nie należy natomiast mówić o prostym „dublowaniu administracji państwowej”. W czasie okupacji rolę zakonspirowanej administracji wykonywała przede wszystkim Delegatura Rządu RP na Kraj i jej terenowe struktury. BCh mogły te struktury wspierać, ochraniać społeczność, dostarczać ludzi, informacji czy zaplecza, ale same nie były alternatywnym urzędem wojewódzkim lub starostwem. Podobnie współczesne Wojska Obrony Terytorialnej współpracują z administracją publiczną w sytuacjach kryzysowych, a nie ją zastępują. 15 Lubuska Brygada Obrony Terytorialnej – patron, który łączy historię z miejscem służby to właśnie z tego punktu widzenia wybór gen. dyw. Franciszka Kamińskiego na patrona 15 Lubuskiej Brygady Obrony Terytorialnej ma szczególny wymiar historyczny. Budowa samodzielnych struktur 15 Lubuskiej Brygady Obrony Terytorialnej oznaczała połączenie działających w województwie batalionów m.in. ze Skwierzyny i Krosna Odrzańskiego. W listopadzie 2024 r. lubuskie bataliony przeszły pod bezpośrednie podporządkowanie dowódcy 15 LBOT. 8 października 2025 r., podczas obchodów 85. rocznicy powołania Batalionów Chłopskich, ogłoszono decyzję o nadaniu Brygadzie imienia gen. dyw. Franciszka Kamińskiego, przejęciu dziedzictwa tradycji BCh i ustanowieniu święta Brygady. Instytut Pamięci Narodowej w 2026 r. określa 15 Lubuską Brygadę jako jednostkę, która przejęła i kultywuje tradycje Batalionów Chłopskich. To dziedzictwo nie powinno sprowadzać się jedynie do patrona na tablicy, nazwy na dokumencie czy historycznego emblematu. Kamiński i BCh przypominają o określonym sposobie myślenia o bezpieczeństwie: najpierw trzeba znać ludzi i ziemię, której chce się bronić; trzeba potrafić działać wspólnie, posiadać zaufanie lokalnej społeczności i być gotowym przejąć odpowiedzialność wtedy, kiedy zwykłe mechanizmy bezpieczeństwa przestają wystarczać. Historia Batalionów Chłopskich nie daje się zamknąć w opowieści o kilku wielkich bitwach. Zaczyna się znacznie wcześniej – od wychowania człowieka, który potrafi wziąć odpowiedzialność za innych.
Od koła „Wici”, uniwersytetu ludowego i wiejskiej biblioteki. Od działalności Rataja i Mikołajczyka, od pracy Ignacego i Zofii Solarzów. Prowadzi przez dramat września 1939 r., dwie okupacje, „Roch”, „Chłostrę”, Bataliony Chłopskie, Zielony Krzyż, tajne nauczanie, Msze polowe, Wojdę, Zaboreczno, scalanie z Armią Krajową i tysiące ludzi, których nazwisk często nie zapamiętała sposobie myślenia o bezpieczeństwie: najpierw trzeba znać ludzi i ziemię, której chce się bronić; trzeba potrafić działać wspólnie, posiadać zaufanie lokalnej społeczności i być gotowym przejąć odpowiedzialność wtedy, kiedy zwykłe mechanizmy bezpieczeństwa przestają wystarczać. Historia Batalionów Chłopskich nie daje się zamknąć w opowieści o kilku wielkich bitwach. Zaczyna się znacznie wcześniej – od wychowania człowieka, który potrafi wziąć odpowiedzialność za innych.
Od koła „Wici”, uniwersytetu ludowego i wiejskiej biblioteki. Od działalności Rataja i Mikołajczyka, od pracy Ignacego i Zofii Solarzów. Prowadzi przez dramat września 1939 r., dwie okupacje, „Roch”, „Chłostrę”, Bataliony Chłopskie, Zielony Krzyż, tajne nauczanie, Msze polowe, Wojdę, Zaboreczno, scalanie z Armią Krajową i tysiące ludzi, których nazwisk często nie zapamiętała Dlatego między 27 września– rocznicą powstania Polskiego Państwa Podziemnego – a 8 października dniem związanym z powołaniem Franciszka Kamińskiego na komendanta wojskowej organizacji ruchu ludowego, istnieje głęboki historyczny związek. Najpierw powstała idea państwa, które mimo okupacji nadal miało własną władzę, administrację i armię. Następnie kolejne środowiska społeczne wnosiły do niego własnych ludzi, organizacje i doświadczenia. Polska wieś wniosła w ten wysiłek nie tylko żywność. Dała żołnierzy, dowódców, sanitariuszki, łączniczki, nauczycieli, konspiratorów, gospodarstwa służące jako punkty kontaktowe i rodziny zdolne dzielić się własnym chlebem. Właśnie dlatego stare słowa „Żywią i bronią” tak dobrze opisują istotę tej historii. A gdy dziś tradycję BCh przejmuje 15 Lubuska Brygada Obrony Terytorialnej im. gen. dyw. Franciszka Kamińskiego, najważniejszym elementem tego dziedzictwa pozostaje nie podobieństwo mundurów – bo tych nie ma – ani identyczność warunków służby – bo są zupełnie inne. Jest nim idea odpowiedzialności za własną ziemię i ludzi, którzy na niej żyją. Wtedy przyjmowała ona formę konspiracji i walki o przetrwanie państwa. Dziś realizowana jest w strukturach legalnych Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej. W obu przypadkach punktem wyjścia pozostaje jednak człowiek, który zna swoją małą Ojczyznę i rozumie, że bezpieczeństwo wspólnoty jest także jego odpowiedzialnością.