„Tęcza” nienawiści

Tęcza na Pl. Zbawiciela
Tęcza – na Pl. Zbawiciela
fot. MPawlik

Jak to zazwyczaj bywa, najlepiej słychać tych co protestują. Tak też się stało w przypadku „tęczy” na pl. Zbawiciela. Czytając portale internetowe można by podejrzewać, że jest to instalacja, która kompletnie nie znajduje akceptacji społecznej. Ale jako żywo przeczą temu sondaże. Bo ponad 60 proc. warszawiaków uważa, że to dobrze, iż na pl. Zbawiciela znajduje się „tęcza” – wynika to z sondażu PBS dla Fundacji Batorego oraz Funduszu Mediów (którego wyniki opublikowane zostały przez „Gazetę Wyborczą”).

Polska jest dziwnym miejscem. Bo w dyskursie społecznym czynnie uczestniczy bardzo wąska grupa osób, zazwyczaj o poglądach ekstremalnych. Teoretycznie wszyscy chcą mieć wpływ na to co się dzieje w przestrzeni publicznej, ale nie przekłada się to na realne działania. Ci, którzy reprezentują poglądy „liberalne” głos zabierają niechętnie i sporadycznie. Dając, tym samym, wolne pole wszystkim radykałom. Przestrzeń dyskusji jest więc mocno zawężona – do spięcia skrajnych „obozów” przeciwstawnych ideologicznie.

Wśród ich werbalnych przepychanek przestaje mieć znaczenie zdanie „środka”, czyli tej grupy, która się nie wypowiada i ma na wiele kwestii spojrzenie umiarkowane. A tych jest zdecydowana większość. Efekt? W przypadku „tęczy” wygląda na to, że mamy do czynienia z nie wiadomo jak wielką zadymą, a tymczasem jak opada kurz to na placu boju pozostaje kilku stroszących piórka pieniaczy.

Nie potrafię pojąć skąd w ludziach ta zajadłość i skąd się bierze tak wykrzywione widzenie rzeczywistości? I głupi upór, który z neutralnego dzieła sztuki uczynił symbol. Można wręcz powiedzieć, że swoją niesłychaną popularność tęcza zawdzięcza swym najzagorzalszym  przeciwnikom. Paradoksalnie to oni napełnili ją treścią. I sprawili, że to wątpliwej jakości dzieło (które osobiście uważam za szkaradne) będzie stało na Placu Zbawiciela znacznie dłużej niż pierwotnie planowano.

Dyskusja o tęczy to klasyczny przejaw przerostu formy nad treścią. Miała być miła dla oka instalacja artystyczna a powstała awantura ideologiczna. Kompletnie absurdalna. Angażująca polityków, działaczy społecznych i zwykłych mieszkańców w sposób zupełnie irracjonalny.

Tylko czekać jak na pl. Zbawiciela dojdzie do kolejnych aktów wandalizmu. W imię szacunku dla nazwy placu i świątyni – przed jej progiem odbędą się burdy i rozróby. Pytanie tylko , czy większą profanacją tego miejsca jest fakt postawienia tam „tęczy”, czy wszystkie te akty nienawiści, jakie się rozgrywają? Czy w majestacie katolickich wartości lepiej jest niszczyć wszelkie symbole, które się kojarzą negatywnie, czy je pozostawić w akcie tolerancji? Czy przypadkiem właśnie tam nie należy wykazać się miłością bliźniego?

13 maja 2014 11:13