Kontra Jerzego Stuhra

Początek spotkania z Jerzym Stuhrem
Początek spotkania – z Jerzym Stuhrem
fot. Roman Soroczyński

Skąd u aktora wzięło się pisanie? – Od tego pytania rozmowę z Jerzym Stuhrem rozpoczęła dziennikarka radiowej „Trójki”, Katarzyna Borowiecka.

Okazją ku temu stała się promocja książki „Ja kontra bas”, zorganizowana 19 grudnia 2015 roku w Empik Junior. Odpowiedź znakomitego Artysty była krótka, ale jakże znamienna: – Papier dalekim krokiem ku wolności.

Chęć tworzenia własnych tekstów towarzyszyła Jerzemu Stuhrowi od dawna. Kiedy jego dzieci były małe, wymyślał im historie o przygodach małego Kacperka. Nota bene, książka „Kto tam zerka na Kacperka?” w listopadzie 2014 roku została wydana przez Wydawnictwo Literackie. Współautorką książki jest córka pana Jerzego, Marianna Bończa-Stuhr, która uczestniczyła w opisywanym spotkaniu. Jest ona również autorką rysunków, zamieszczonych w książce „Ja kontra bas”. Współpraca obojga trwa już od pewnego czasu. Początkowo córka miała problem, jak rysować. Ojciec miał „prostą” receptę: – Rysuj Mrożkiem -. Oczywiście, nie jest to takie łatwe. Marianna uznała, że nie może dążyć do tego, aby rysowany przez nią bohater był podobny do ojca. I wówczas okazało się, że czasami bywa jednak podobny.

Tuż przed spotkaniem Jerzy Stuhr był w telewizji, gdzie między innymi obejrzał swój spektakl sprzed dwudziestu lat. Do tej pory miał wrażenie, że ciągle gra tak samo. Dopiero obejrzenie dawniejszego spektaklu uświadomiło mu, że za każdym razem jest inaczej. Ale nie zależy to tylko od aktora. Na początku swojej kariery aktorskiej Jerzy Stuhr nie doceniał monodramów. Wolał rozmowę z partnerami ze sceny. Zrozumiał jednak, że monodram jest inną formą sztuki, która pozwala aktorowi przekraczać „czwartą ścianę”. Bardzo często tekst sztuki jest odbiciem problemów widza. Niejednokrotnie można zauważyć, jak widzowie identyfikują się z tym, o czym mówi. Lubi grać we Włoszech, bo tam chyba wszyscy są umuzykalnieni. Aktor opowiedział kilka anegdot związanych ze spektaklem. Nie będę ich powtarzał, jako że znajdują się one w książce.

Okładka książki "Ja kontra bas"
Okładka książki – „Ja kontra bas”
fot. Roman Soroczyński

Podczas każdego spotkania autorskiego jest okazja do zadawania pytań. Niżej podpisany zapytał więc, czy w archiwum rodziny Stuhrów jest zeszyt, w którym – na prośbę Marianny – Jerzy Stuhr zapisywał swoje wrażenia zawarte w książce „Tak sobie myślę…” (Wydawnictwo Literackie 2012). Artysta odpowiedział, że ów zeszyt jest na honorowym miejscu w domu, po czym … pokazał pióro, którym prowadził owe zapiski.

Jerzy Stuhr podpisuje książkę "Ja kontra bas"
Jerzy Stuhr podpisuje książkę – „Ja kontra bas”
fot. Roman Soroczyński

Ja kontra bas” – jak wszystkie książki Jerzego Stuhra – prostym językiem, a zarazem z wielką wrażliwością, porusza ważne sprawy, które dotyczą lub mogą dotyczyć wielu spośród nas. Dlatego warto ją przeczytać.

22 grudnia 2015 14:20