Licznik odmierzający czas do obchodów rocznicy 200-lecia UW zbliża się do zera, które osiągnie w sobotę 19 listopada.
Wydaje się nie tak dawno, licznik odmierzający czas do kulminacyjnego punktu obchodów rocznicy 200-lecia powstania największej krajowej uczelni, pokazywał liczbę trzycyfrową. Licznik ten umieszczony nad wejściem do starej Biblioteki UW pokazywał jeszcze dwa lata temu 730 dni, rok później 365 a dziś zbliża się do zera. Oto już w sobotę odbędzie się kulminacja obchodów jubileuszu Uniwersytetu Warszawskiego.
Nad organizacją obchodów czuwał 10-osobowy komitet jubileuszowy pod wodzą prorektora Tadeusza Tomaszewskiego. Podczas inauguracji roku akademickiego rektor Marcin Pałys zapowiedział szereg atrakcyjnych imprez. I faktycznie już następnego dnia po tej zapowiedzi na Uniwersytecie, w Pałacu Kazimierzowskim, mogliśmy obejrzeć wystawę pod tytułem takim samym, jak hasło obchodów: „Dwa stulecia. Dobry początek”. Wkrótce potem wystawa ta rozpoczęła tournee odwiedzając nie tylko kilkanaście miejsc w stolicy i całym kraju, ale też tak dalekie kraje jak Peru, Boliwia czy Kuba.
Dużym powodzeniem cieszyły się koncerty: „Chopin był z UW”.
W cieniu pięknej muzyki dyskretnie przypominano, że ten sławny kompozytor studiował w murach uczelni z Krakowskiego Przedmieścia i tu też mieszkał. Koncerty chopinowskie to jeden z wielu ciekawych akcentów muzycznych. Były tez Kantaty Bacha, występy chórów i Collegium Musiucum. Na rocznicę 200. lat specjalny utwór skomponował Kuba Sienkiewicz z zespołem Elektryczne Gitary.
W czerwcu mogliśmy pokibicować uniwersyteckim sportowcom ścigających się na wioślarskich regatach, a całkiem niedawno obejrzeć Maraton Warszawski, który podkreślając swe liczne związki z uczelnią-jubilatką startował sprzed Bramy Głównej UW.
Oprócz rozlicznych jubileuszowych wykładów i audycji radiowych (np. 20-odcinkowa „Historia z indeksem w tle” na antenie Programu 1) mieliśmy też swoistą podróż w czasie. Oto 11 czerwca w sobotę, cały kampus główny na Krakowskim Przedmieściu cofnął się o 200 lat. Zamiast samochodów na uniwersytecki dziedziniec wjechały karoce, a studenci i profesura przechadzali się w strojach z epoki. Można było usłyszeć wykładu sławnego prof. Ludwika Osińskiego, sprawnie odegranego przez studenckich aktorów. Mieliśmy też inscenizację pojedynku na szable (w jednej z ról sam prorektor Tomaszewski – w młodości uprawiający szermierkę), naukę kontredansa i tradycyjnego poloneza, który odtańczyło ponad 200 par!
Kto chciał poważniej wejrzeć w historię UW, może przeczytać XII tomów, jakże ciekawie, wydanych ksiąg „Monumenta Uniwersitatis Varsoviensis” pod red. prof. Wojciecha Tygielskiego. Wydawnictwa UW mile zaskoczyły wszystkich wydając również: kryminał z uniwersytetem w tle autorstwa prof. Tadeusza Cegielskiego, wspomnienia dawnych studentów i wykładowców oraz Uniwersytecką Książkę Kucharską. W tej ostatniej znalazło się kilkadziesiąt przepisów kulinarnych wyjawionych przez grono znanych uniwersyteckich osobistości.
O całym przebiegu obchodów sumiennie informowała strona internetowa
200 lat UW.
I teraz oto, tak kolorowe obchody zasłużonej uczelni dobiegają końca.
W najbliższą sobotę o 16:30 Uniwersytet Warszawski serdecznie zaprasza na Dziedziniec Główny, gdzie nastąpi uroczyste wyłączenie jubileuszowego zegara.
Potem pokaz fajerwerków i poczęstunek jubileuszowym tortem.
I tu UWAGA,
po torcie dostanie każdy student i absolwent, który ma urodziny
19 listopada, tak jak Uniwersytet .
Na koniec pozostaje pójść do Filharmonii Narodowej by posłuchać jubileuszowego koncertu. Biletów już dawno brak, więc przeciętnemu melomanowi pozostaje tylko transmisja radiowa lub na ta telebimie ustawionym w starej Bibliotece UW.
A więc Vivat Akademia!,
choć z drugiej strony, trochę żal, że czas jubileuszu już mija.
P.S: O ostatnich uroczystościach jubileuszowych poinformujemy za kilka dni.