Finał Festiwalu Singera

Magda Navarrette z zespołem
Magda Navarrette – z zespołem
fot. Roman Soroczyński

„Nic nie może wiecznie trwać”, ale za rok kolejna edycja Festiwalu Kultury Żydowskiej Warszawa Singera.

Dzisiaj rano usłyszałem w radiu piosenkę „Nic nie może wiecznie trwać”. Pomyślałem, że tytuł utworu może być mottem mojego artykułu. Zakończył się bowiem 23. Festiwal Kultury Żydowskiej Warszawa Singera. Kilkakrotnie pisaliśmy o jego przebiegu – ostatnio o środkowej części (zob. https://www.warszawa.pl/muzyczny-srodek/).

Pora zatem na kilka słów o końcówce i finale Festiwalu. Piątek, 28 sierpnia 2026 roku, był okazją do uczestnictwa w imprezie Szabat Szalom – świątecznym wieczorze na Placu Grzybowskim z gospodynią Festiwalu Warszawa Singera Gołdą Tencer, która wspólnie z Etel Szyc prowadziła spotkanie.

Niemal natychmiast po zakończeniu świątecznego wieczoru – zgodnie z rytmem dobowym – nastąpiła noc. Ale i ona miała swoją nazwę: była to Noc Klezmerów, podczas której wystąpił zespół DOBRANOTCH. Nie muszę chyba dodawać, że jeden z najbardziej rozpoznawalnych i żywiołowych zespołów współczesnej sceny klezmerskiej i world music porwał wszystkich widzów do tańca(?).

Tradycją Festiwalu Singera są spotkania W kuchni Mamy Soni. W sobotę – podczas spektaklu muzycznego, z udziałem Gołdy Tencer, Janusza Tencera i Dawida Szurmieja – widzowie wybrali się w podróż do przeszłości, do przedwojennego żydowskiego świata, którego już nie ma. Na szczęście odradza się on we wspomnieniach i muzycznych opowieściach, którym towarzyszyli Teresa Wrońska (piano) i Dariusz Falana (klarnet). Nic dziwnego zatem, że Scena Letnia Teatru Żydowskiego niemal pękała w szwach.

Czytanie fragmentów książki Na wzburzonych falach
Czytanie fragmentów książki – Na wzburzonych falach
fot. Roman Soroczyński

Duże zainteresowanie wywołało, zorganizowane w ramach Żydowskiego Salonu Literackiego, spotkanie autorskie z Małgorzatą Niezabitowską wokół książki Na wzburzonych falach. Zaczęło się ono nietypowo, bo dwójka aktorów Teatru Żydowskiego przeczytała fragmenty książki, wcielając się – odpowiednio – w „role” Pani Małgorzaty i Pana Feliksa. Niestety, ze względu na chorobę, na spotkanie w Austriackim Forum Kultury nie dotarł współautor książki, Feliks Falk. Domyślam się, że prowadząca je Beata Biały musiała szybko zmienić co nieco w przygotowanym wcześniej zestawie pytań. Jednak doskonale poradziła sobie, kierując część rozmowy na wcześniejsze publikacje oraz niezwykle interesujące wspomnienia Małgorzaty Niezabitowskiej.

Małgorzata Niezabitowska podczas rozmowy z Beatą Biały
Małgorzata Niezabitowska – podczas rozmowy z Beatą Biały
fot. Roman Soroczyński

Okazało się, że – na szczęście – podczas spektaklu W kuchni Mamy Soni Scena Letnia Teatru Żydowskiego nie pękła w szwach. Za to wieczorem wielki namiot, w którym się ona mieści, prawie odfrunął. Nie wynikało to z jakichś silnych podmuchów wiatru, lecz było efektem temperamentu Magdy Navarrette i jej zespołu, w skład którego weszli: Andrzej Lewocki (gitara flamenco), Mateusz Pliniewicz (skrzypce), Javier Claros (saksofon, santur), Marek Fedor (perkusjonalia) i Maciej Szczyciński (kontrabas). Koncert Navarrete Sefardi Project był podróżą przez pieśni i języki Morza Śródziemnego – od ladino, hebrajskiego i arabskiego po grecki, turecki, bośniacki i hiszpański. W jednym z utworów „zmieściło się” aż sześć języków! Artyści stworzyli opowieść o pamięci, wędrówkach i wspólnych korzeniach. Wędrowaliśmy przez regiony szeroko pojętego Południa i przez style muzyczne. Bardzo ważnym rekwizytem był stół. Podczas pierwszego utworu Magda Navarrette siedziała przy nim, po czym wyjaśniła, że stół jest symbolem gościnności. Na pewien czas stół znalazł się z tyłu sceny, ale kiedy doszliśmy do flamenco, wrócił do superważnej roli: stał się podestem, na którym artystka żywiołowo zatańczyła.

Koncert był również okazją do prezentacji santura – tradycyjnego perskiego instrumentu muzycznego, na którym, za pomocą dwóch pałeczek, zagrał Javier Claros.

Javier Claros gra na santurze
Javier Claros – gra na santurze
fot. Roman Soroczyński

W ostatnim dniu Festiwalu Singera – w niedzielę, 30 sierpnia 2026 roku – aż dwa razy można było wejść do gmachu Teatru Wielkiego – Opery Narodowej. Pretekstem do pierwszego wejścia było organizowane w ramach Żydowskiego Salonu Literackiego, spotkanie z Andą Rottenberg oraz Mirosławem Bałką wokół ich książki KOSMOS. Rozmowy – Teksty – Przyjaźń. Publikacja zawiera rozmowy koncentrujące się wokół twórczości Mirosława Bałki – jednego z najważniejszych współczesnych artystów polskich – oraz teksty Andy Rottenberg z lat 1986–2023 poświęcone jego pracom. Jest to żywa, osobista książka – pierwsza w Polsce monografia twórczości Bałki i zapis o rozmowy o sztuce i przyjaźni, która trwa nieprzerwanie od prawie 40 lat, i nigdy się nie kończy. Bardzo umiejętnie te wszystkie elementy eksponował i eksplorował prowadzący rozmowę Remigiusz Grzela.

Od lewej R. Grzela, A. Rottenberg i M. Bałka
Od lewej – R. Grzela, A. Rottenberg i M. Bałka
fot. Renata Zawadzka-Ben Dor

Drugie wejście do gmachu Teatru Wielkiego – Opery Narodowej było związane z koncertem finałowym Festiwalu Singera. Tym razem nie był to typowy koncert, lecz opera klezmerska zatytułowana W nocy na Starym Rynku. Ale nie była to też typowa opera. Potraktowałbym ją raczej jako koncertowe wykonanie widowiska inspirowanego dramatem Icchoka Lejba Pereca. Słowa i tekst wyszły spod pióra Glena Bergera, zaś autorką koncepcji i reżyserką koncertu jest Alexandra Aron. Muzykę skomponował, a jednocześnie kierownictwo artystyczne sprawował Frank London – laureat nagrody Grammy i jeden z najważniejszych muzyków amerykańskiej muzyki klezmerskiej. Również wykonawcy (Manu Narayan, Lorin Sklamberg, LaTanya Hall, Steven Hryclak, Aaron Alexander, Brandon Seabrook, Ronald Caswell, Robert Curto i Emma Wallach) dotarli zza oceanu. Ich śpiew był uzupełniany pięknymi wizualizacjami ilustrującymi akcję, natomiast co pewien czas pełniący rolę narratora Dawid Szurmiej streszczał ją po polsku. Ciekaw jestem, czy realizatorzy poprzestaną przy takiej koncepcji opery, czy raczej pokażą ją w pełnej krasie.

W nocy na Starym Rynku sceniczny plakat
W nocy na Starym Rynku – sceniczny plakat
fot. Roman Soroczyński

Tradycyjnie, po zakończeniu koncertu finałowego organizatorzy i goście Festiwalu Kultury Żydowskiej Warszawa Singera przeszli pod Pomnik Bohaterów Getta, by Kołysanką dla pamięci oddać im cześć.

Podczas koncertu finałowego padło zapewnienie, że od następnego dnia Fundacja Shalom zaczyna przygotowania do 24 edycji Festiwalu. Sądzę, że dopiero za kilka miesięcy dowiemy się, jakie atrakcje zostaną przygotowane. Jestem przekonany, że warto czekać.

6 września 2026 11:57