Romantyczne ideały ścierają się z pozytywizmem w Warszawie końca XIX wieku.
Warszawski kupiec Stanisław Wokulski ryzykuje w Bułgarii życiem na froncie, gdzie prowadzi interesy mające pomnożyć jego majątek. Po powrocie do stolicy wykorzystuje zdobytą fortunę, by wejść do świata arystokracji i zbliżyć się do wyniosłej Izabeli Łęckiej.
Obrońcy wiernych ekranizacji polskiej klasyki mogą odetchnąć z ulgą. Kinowa superprodukcja w reżyserii Macieja Kawalskiego wybiera z utworu Bolesława Prusa najistotniejsze elementy, układając je w przejrzystą narrację. Wokulski działa w świecie pozytywistycznej wiary w pracę, sam kierując się dawnymi wzorcami. Nauka otwiera perspektywę życia poza uczuciowym chaosem. Zauroczenie arystokratką odbiera mu jednak rozsądek. Znajomość pierwowzoru pozwala śledzić dobór poszczególnych wątków, a czytelna konstrukcja sprzyja młodzieży poznającej kanon polskiej literatury.
W centrum akcji umieszczono, zgodnie z powieścią, rozdartego uczuciowo Wokulskiego. Szczególny nacisk położono na sekwencje jego emocjonalnego wycofania. Kamera w tych scenach pozostaje blisko twarzy, a zmiana ostrości odcina otoczenie. Dźwięk buduje poczucie osaczenia. Fragmenty te przywodzą na myśl thriller psychologiczny, w którym wewnętrzny kryzys dominuje nad realnym otoczeniem. Problem pojawia się wtedy, gdy ten sam zabieg wraca zbyt wiele razy. Powtarzany zbyt często chwyt traci siłę oddziaływania.
Twórcy wprowadzają też lżejsze akcenty, dające widzowi chwilę oddechu. Komizm wyrasta głównie ze zderzenia sztywnego konwenansu ze swobodniejszym zachowaniem ludzi z innych środowisk. Przez moment pojawia się nawet energia komedii romantycznej. Humor przynosi dystans przed kolejnym napięciem. Później historia wraca do dramatu, w którym uczucie ma wysoką cenę. Takie przełamanie urozmaica tempo bez naruszania dominującej powagi. Pomysł na farsową adaptację pozostaje dla odważniejszych reżyserów.
Produkcja sama wpada jednak w pułapki wynikające z własnych decyzji. Obsadzenie Marcina Dorocińskiego osłabia jeden z kluczowych elementów relacji centralnej pary. Aktor wypada znakomicie, jednak jego ekranowy wizerunek przystojnego amanta kłóci się z konstrukcją bohatera powieści. Atrakcyjna aparycja zaciera jeden z powodów niechęci Łęckiej, która u Prusa patrzy na adoratora z wyższością także ze względu na jego wygląd. W filmie adoruje ją charyzmatyczny, zamożny mężczyzna, więc ciężar odrzucenia przesuwa się w stronę różnic klasowych. Nieszczęśliwe zauroczenie traci przez to część gorzkiego wymiaru wpisanego w pierwowzór.
Kamila Urzędowska jako Izabela także odchodzi od schematu zapisanego w oryginale. Jej Łęcka sprawia wrażenie kobiety świadomej własnego położenia. Potrafi reagować rozsądnie, a marzenia o występach scenicznych otwierają przed nią życie wykraczające poza małżeństwo. W filmie Kawalskiego trudno więc widzieć w niej tytułową lalkę. Co ciekawe, obie tegoroczne adaptacje pomijają wątek kradzieży lalki, a Helena Stawska znika z obu wersji. W powieści stanowią dodatkowe tropy interpretacyjne związane z wieloznacznością tytułu.
Najbardziej razi angażowanie gwiazd polskiego aktorstwa do trzecioplanowych ról. Rozpoznawalni wykonawcy przewijają się na krótko, odciągając uwagę od przedstawionej rzeczywistości. Widz zaczyna rejestrować kolejne znane nazwiska, choć ich udział bywa bardzo ograniczony. Zabieg wygląda jak demonstracja producenckiego rozmachu. Taki casting odbiera części epizodów naturalność, zamieniając je w serię popisowych wejść. Mimo tego kilka kreacji komediowych wyróżnia się na tyle, by rozładować ciężar głównego wątku.
Osobnym problemem jest mnożenie „złotych myśli”. Motywy zaczerpnięte z książki mieszają się z sentencjami dopisanymi dla współczesnego odbiorcy. W wielu scenach dialogi podporządkowano efektownej maksymie, przez co tracą spontaniczność. Kino dysponuje środkami, które potrafią przekazać więcej niż słowne komentarze. Przy tak dopracowanej warstwie wizualnej nachalne objaśnienia stają się zbędne. Większa oszczędność pozwoliłaby oprzeć napięcie na gestach i spojrzeniach.
Warszawa tworzy wiarygodne tło dla społecznych podziałów obecnych w historii. Eleganckie ulice i przestrzenie uwidaczniają hierarchię dzielącą arystokrację od pozostałych warstw. Zimowe Krakowskie Przedmieście pokazuje codzienny ruch miasta, w którym spotykają się mieszkańcy różnych środowisk. Odmienny ton przynosi Powiśle, gdzie bieda sąsiaduje z bogactwem centrum. Stare Miasto podkreśla historyczny charakter tej przestrzeni. Aleje Ujazdowskie i Łazienki Królewskie dopełniają reprezentacyjną stronę stolicy. Plenery osadzają akcję w realiach końca XIX wieku.
Techniczna strona przedsięwzięcia wspiera spójność rozbudowanej fabuły. Montaż nadaje jej tempo bez wrażenia mechanicznego streszczania kolejnych zdarzeń. Scenografia i kostiumy przekonują obrazem epoki. Zdjęcia podkreślają skalę superprodukcji, szczególnie we wnętrzach. Dźwięk nabiera szczególnego znaczenia podczas odcięcia kupca od otoczenia. Precyzja wykonania przekłada się na filmową energię.
„Lalka” Macieja Kawalskiego to udane przeniesienie na duży ekran istoty powieści Bolesława Prusa. Brawa po zakończeniu seansu potwierdzają, że taka interpretacja trafiła w oczekiwania widowni.
Zwiastun:
- reżyseria: Maciej Kawalski
- scenariusz: Maciej Kawalski, Łukasz Światowiec, Radosław Drabik
- zdjęcia: Piotr Sobociński Jr.
- muzyka: Łukasz Targosz
- montaż: Przemysław Chruścielewski
- scenografia: Katarzyna Sobańska, Marcel Sławiński, Anna Mocny
- kostiumy: Katarzyna Lewińska, Tomasz Ossoliński
Obsada:
Marcin Dorociński, Kamila Urzędowska, Marek Kondrat, Maja Komorowska, Agata Kulesza, Andrzej Seweryn, Karolina Gruszka, Maria Dębska, Mateusz Damięcki, Krystyna Janda, Borys Szyc, Maja Ostaszewska, Jan Englert, Cezary Żak, Filip Pławiak, Maciej Stuhr, Dawid Ogrodnik, Bartłomiej Firlet, Adrian Zaremba, Jakub Gąsowski, Maciej Musiałowski, Andrzej Chyra, Paweł Wilczak, Wojciech Mecwaldowski