Legia na Lechu bez oddechu

Lech Poznań - Legia Warszawa – 26 kwietnia 2026
fot. Paweł Jerzmanowski

Lech Poznań wygrał z Legią Warszawa 4:0 w meczu 30. kolejki Ekstraklasy i zrobił to w sposób bezdyskusyjny.

Spotkanie zostało rozstrzygnięte już przed przerwą: gospodarze narzucili tempo, szybko odebrali rywalom komfort gry i wykorzystali niemal każdą poważną lukę w defensywie warszawian.

Początek należał do Lecha.
Już w 3. minucie Ali Gholizadeh sfinalizował kontratak po przechwycie i ustawił dalszy przebieg meczu. Legia próbowała odpowiedzieć dłuższym utrzymaniem piłki, ale brakowało jej tempa, dokładności i wejść w pole karne. W 21. minucie sytuację gości pogorszyła czerwona kartka dla Rafała Augustyniaka po interwencji VAR. Od tego momentu Lech grał z przewagą wyniku, zawodnika i pełnej kontroli nad wydarzeniami.

Najmocniejszy cios przyszedł między 31. a 42. minutą.
Mikael Ishak dwukrotnie trafił do siatki, a Michał Gurgul dołożył kolejną bramkę. Do przerwy było 4:0, a Legia wyglądała na zespół pozbawiony planu awaryjnego. Lech nie musiał już forsować tempa, bo przewaga była zbyt duża, a rywal zbyt rozbity.

Druga połowa miała znacznie spokojniejszy rytm.
Gospodarze pilnowali wyniku, przesuwali grę daleko od własnej bramki i kontrolowali środek pola. Legia częściej była przy piłce niż przed przerwą, ale nie przełożyło się to na realne zagrożenie. Statystyki dobrze oddają skalę różnicy: Lech miał 66% posiadania, oddał 7 celnych strzałów, a Legia zakończyła mecz bez uderzenia w światło bramki.

To był klasyk tylko z nazwy, bo na boisku istniała jedna drużyna.
Lech zagrał konkretnie, agresywnie i skutecznie, a Legia popełniała błędy, które na tym poziomie natychmiast kończą się karą.

Wynik 4:0 w pełni oddaje przebieg spotkania:
gospodarze potwierdzili mistrzowskie ambicje, a goście dostali bolesną lekcję organizacji, koncentracji i jakości.

Lech Poznań – Legia Warszawa

4:0 (4:0)

Fotoreportaż Pawła Jerzmanowskiego:

28 kwietnia 2026 10:58