Martwe oczy

Martwe oczy – reżyseria: Richard E. Williams
fot. Splat!FilmFest

Australijski horror z sekcji „Strach i terror” Splat!FilmFest zamyka widza w spojrzeniu głównego bohatera.

Młody mężczyzna wyrusza z przyjaciółmi na poszukiwania zaginionego ojca. Wyprawa prowadzi do lasu związanego ze śmiercią jego siostry.

Kamera zastępuje tutaj oczy protagonisty. Richard E. Williams podporządkowuje temu założeniu całą opowieść. Odbiorca poznaje otoczenie zgodnie z kierunkiem spojrzenia centralnej postaci. Każdy ruch określa dostęp do informacji o zagrożeniu. Przestrzeń poza kadrem nabiera przez to szczególnego znaczenia. Takie ograniczenie pomaga budować napięcie nawet podczas pozornie zwyczajnej obserwacji otoczenia.

Przyjęta metoda obejmuje także psychodeliczne sny. Podobnie przedstawione zostają doznania po zażyciu narkotyków. Subiektywność obrazu zyskuje wówczas dodatkowe uzasadnienie. Zaburzone postrzeganie wpływa bezpośrednio na sposób śledzenia wydarzeń. Sprawny montaż pozwala wykorzystać ten pomysł w kolejnych fragmentach historii. Odpowiednio skomponowane ujęcia podtrzymują wrażenie uczestnictwa w cudzym doświadczeniu.

Podszepty dobiegające z różnych stron sali sprawiają, że zagrożenie zdaje się otaczać widza. Wzrok podąża za kamerą, lecz słuch każe szukać jego źródła także poza kadrem. Ograniczony punkt widzenia staje się przez to jeszcze bardziej dotkliwy. Bohater patrzy w jednym kierunku, a niepokojące odgłosy przychodzą skądinąd. Realizacja dźwięku skutecznie wykorzystuje tę rozbieżność do budowania napięcia. Właśnie dla tego efektu warto wybrać seans kinowy.

Scenariusz dostarcza wielu momentów zawieszenia przed spodziewanym rozstrzygnięciem. Kolejne sytuacje zachęcają do oczekiwania na odpowiedź. Same rozwiązania okazują się mniej przekonujące od ich przygotowania. Część pomysłów rozwija się w kierunku pozostawiającym poczucie niewykorzystanych możliwości. Absurdalne decyzje uczestników wyprawy dodatkowo osłabiają wiarygodność zdarzeń. Warsztatowa sprawność pozwala utrzymać zainteresowanie także wtedy, gdy logika zachowań zaczyna budzić zastrzeżenia.

Postacie są wyraziste i łatwo odróżnić je od siebie. Każda wnosi do grupy własny temperament. Dzięki temu relacje między uczestnikami wyprawy zachowują czytelność. Aktorstwu brakuje za to naturalności. Sposób podawania dialogów nadaje części rozmów sztuczny ton. Przerysowane reakcje osłabiają wiarygodność emocji nawet przy sprawnie budowanym napięciu.

„Martwe oczy” warto obejrzeć dla konsekwentnie przeprowadzonego eksperymentu formalnego, przy umiarkowanych oczekiwaniach wobec fabularnych rozstrzygnięć.

Zwiastun:

Twórcy:

  • reżyseria, scenariusz, montaż: Richard E. Williams

Do pełnego metrażu trafił po pracy przy reklamach telewizyjnych. Zadebiutował filmem „White Blood” z 2023 roku. Równolegle rozwija działalność studia Motion 24. Łączy w ten sposób niezależne kino z realizacją kampanii dla rodzimych marek.

  • zdjęcia: Julian Panetta

Obsada:

Rijen Laine, Ana Thu-Nguyen, Mischa Heywood, Stephen Phillips, Charles Cottier, Alea O’Shea, Freya Callaghan

26 października 2026 20:01