Nie raz wspólnie z policjantami rzecznymi ostrzegaliśmy i edukowaliśmy, a mimo tego dziś trzeba było ratować faceta.
Wisła wzbudza ciekawość, warszawiacy ją kochają, dzięki Wiśle żyją i funkcjonują, bo woda daje życie.
Ale Wisła potrafi być pokazać również swoją zmarszczoną minę, szczególnie gdy Matka Natura żąda od niej by niosła więcej wody niż ona ma na to ochotę.
A mieszkańcy są ciekawscy.
Kiedy królowa polskich rzek podnosi swój poziom, kiedy nad Wisłę zjeżdżają się strażacy z całej okolicy, wojsko jest pod parą, a politycy martwią się czy znowu coś nie nawali przed samymi wyborami, gapie ciągną nad rzekę by zobaczyć co się będzie działo.
No i wpadł dziś do Wisły pewien nieostrożny mężczyzna.
Na szczęście nasi rzeczni policjanci mają oko na rzekę, a i w pobliżu był kajakarz, który podał nieszczęśnikowi kapok.
Policjanci wyłowili i zaopiekowali się panem, który miał niefart przytulenia się do zezłoszczonej Wisły.
Pamiętajmy o tym, że woda to nieokiełznany żywioł.
W przypadku stanów alarmowych rzeką płynie wszystko co ona po drodze może zabrać.
Za ciekawość można zapłacić bardzo wysoką cenę.