Więcej patronów niż ulic

Aleje Jerozolimskie i ulica Emilli Plater - oznakowanie przy skrzyżowaniu
Aleje Jerozolimskie i ulica Emilli Plater – oznakowanie przy skrzyżowaniu
fot. MPawlik

Zmienia się skład Komisji ds. Nazewnictwa Miejskiego, ale pozostają stare problemy i wątpliwości. Chociaż, rzecz jasna, pojawiają się również nowe wyzwania.

Przegląd Stołeczny - logo

Od miesięcy trwają dyskusje do­tyczące dwóch rond u zbiegu ulic Świętokrzyskiej i Kopernika oraz Kopernika i Tamki. Potyczki o ich patronów powoli zaczynają obra­stać legendą. Zaczęło się od neutral­nych i oczywistych (w sąsiedztwie szpitala dziecięcego) Bolka i Lolka. Pomysł ten spotkał się z pozytyw­nym odzewem wśród mieszkańców Warszawy i miał być antidotum na falę nazewniczych projektów. Nie udało się. Natomiast szybko zi­ścił się fatalny scenariusz i zaczęły wpływać kolejne wnioski. Między innymi środowisko działaczy NZS wnioskowało o upamiętnienie ich organizacji.

Obecnie już jest niemal pewne, że jedno z rond otrzyma za patrona Tadeusza Mazowieckiego, a drugie Bronisława Geremka. Nie ma jed­nak zgody na to, które rondo które­mu z nich ma być przypisane.

Od lat wielki problem stano­wi również godne upamiętnienie jednego z największych Polaków – Ignacego Paderewskiego. W tej chwili w Warszawie są dwie ulice jego imienia. Jedna w Remberto­wie, druga w Wesołej. Wiele śro­dowisk patriotycznych nie może się jednak pogodzić z tym, że nie ma w ścisłym centrum Warszawy ulicy jego imienia. Jednak zmieniać nazw ulic nie należy (szczególnie że w Rembertowie jest to bardzo długa, adresowa ulica). Powielać nazw nie wolno (zgodnie z zapisami statutu Komisji ds. Nazewnictwa Miejskie­go). Sytuacja jest patowa.

Równie poważnym problemem jest brak w Warszawie odpowiedniej do rangi postaci ul. Cypriana Kamila Norwida. Na szczęście (w odróżnie­niu do ul. Paderewskiego) jest szan­sa na rozwiązanie godne wieszcza. Trzeba jednak poczekać na opinie Biura Geodezji i Katastru.

Od wielu miesięcy środowisko związane z Instytutem Głuchonie­mych stara się o upamiętnienie Głu­choniemych Żołnierzy AK. Pier­wotny wniosek dotyczył wąwozu w parku Rydza-Śmigłego na tyłach instytutu. Dotychczas nie było po­zytywnej opinii. Jednak determina­cja wnioskodawców jest olbrzymia.

Niezmiennie problemem jest otoczenie Muzeum Historii Ży­dów Polskich. Chociaż przestrzeń naokoło jest niewielka i ma już pa­tronów, wciąż wpływają kolejne wnioski. Między innymi ponownie wpłynął projekt dotyczący Stefanii Wilczyńskiej. Nie ulega wątpliwo­ści, że jest to postać ze wszech miar godna upamiętnienia, ale nie przy muzeum, bo tam już nie ma gdzie.

Wnioskowano również o to, aby skwer na wewnętrznym podwórku Ministerstwa Finansów otrzymał nazwę Straży Obywatelskiej. Mi­nisterstwo nie wyraziło na to zgody, argumentując, że jest to teren za­mknięty. Czy jest to wystarczający argument, aby w tej części miasta nie upamiętnić tak zasłużonej dla Polski formacji? Wewnętrzny dzie­dziniec Ministerstwa Finansów, jakby nie patrzeć, jest przestrzenią publiczną. I miasto powinno mieć możliwość jej nazwania.

Na nazewnicze decyzje na­dal oczekuje również Południowa Obwodnica Warszawy – jedna jej część miała otrzymać nazwę Polskiej Organizacji Wojskowej, a druga Legionów Piłsudskiego. Nie było jednak dotychczas zgody na to, który fragment obwodnicy którą ma otrzymać nazwę. Nadszedł chyba już czas, aby rozstrzygnąć ten dylemat. I należy oczekiwać w najbliż­szych miesiącach projektu uchwały w tej sprawie.

Takich i podobnych spraw oraz dylematów jest bardzo wie­le. Trudno je wszystkie wymienić. Ważne jest jednak, że to nie komi­sja kreuje różne sprawy, a pomysły zgłaszają mieszkańcy Warszawy. I choć często niektóre z nich wydają się dziwne (jak choćby projekt na­zwy rondo Miłosierdzia Bożego), to nad każdym wnioskiem komisja musi się pochylić z jednakową uwa­gą.
A odmawiając, musi mieć solid­ne argumenty.

21 grudnia 2014 20:40