0

Zimna wojna

Joanna Kulig
Zimna Wojna – Joanna Kulig

Beznadziejna miłość = beznadziejny film? Aż tak źle nie jest. Aczkolwiek nagradzanie Pawła Pawlikowskiego akurat za reżyserię pozostaje jedną z ciekawszych zagadek jurorów międzynarodowych festiwali.

Powojenna Polska. Wiktor (Tomasz Kot) z Ireną (Agata Kulesza) prowadzą nabór do zespołu pieśni i tańca „Mazurek”. Nad organizacją czuwa „polityczny” menadżer (Borys Szyc). Na jednym z castingów zostaje wybrana Zula (Joanna Kulig), harda blondynka podająca się za góralkę. Nad dziewczyną wisi wyrok w zawiasach, a plotki głoszą nawet o próbie zamordowania ojca. „Mazurek” robi wielką międzynarodową karierę, a Zula staje się ostoją zespołu. Jednak czy takie talenty muzyczno-taneczne nie marnują się w ogarniętej stalinizmem Polsce?

Jeżeli przyjąć, że najważniejszym elementem filmu jest scenariusz, a tak w zasadzie powinno być, to Pawlikowski zawodzi. Zresztą już po raz drugi, bo w tym aspekcie bardzo mierna była również „Ida”. „Zimna wojna” jest w praktyce czystym melodramatem. Problem w tym, że napięcia uczuciowego pomiędzy bohaterami zupełnie nie widać. Film to zbiór kilkunastominutowych scen rozgrywających się w odstępie kilku lat i kilkuset kilometrów. Zamiast okazywania uczuć bohaterowie próbują naprowadzić odbiorcę filmu, co się z nimi w tych odstępach wydarzyło. Uwierzyć w to, że Wiktora z Zulą łączy wielka miłość – nie sposób. Jakby pokazać te sceny w oderwaniu to co najwyżej można by orzec, że łączy ich stosunek czysto zawodowy.

Tomasz Kot, Joanna Kulig
Zimna Wojna – Reżyseria: Paweł Pawlikowski
fot. Mat. prasowe

Tomasz Kot, który tak znakomicie radził sobie jako Ryszard Riedel, a przede wszystkim Zbigniew Religa jest zupełnie bezbarwny i nieprzekonywujący. To niestety najsłabsza rola w karierze tego znakomitego aktora. Na ile jest to wina słabego ukierunkowania reżysera, ubogich dialogów, a na ile braku pomysłu samego Kota – nie ma sensu dociekać. Joanna Kulig jest znakomita jak śpiewa, jak tańczy i jak droczy się z partnerem. Ale również u niej nie widać cienia wielkiego uczucia, jakie powinno wynikać z fabuły. Kwintesencją tego nieudanie ukazanego związku uczuciowego jest kuriozalna scena finałowa, mogąca aspirować do najbardziej pretensjonalnego zakończenia polskiego filmu. Po takim finale trudno rozkoszować się poziomem artystycznym produkcji Pawlikowskiego.

Tomasz Kot, Joanna Kulig
Zimna Wojna – Reżyseria: Paweł Pawlikowski
fot. Mat. prasowe

A szkoda, bo jednak wiele artyzmu w tym filmie można wyodrębnić. Pawlikowski po raz kolejny zdecydowany się na surowy styl: czarnobiały, prawie kwadratowy kadr. Trochę jest to powtórzeniem pomysłu zabiegu z „Idy„. Ale w „Zimnej wojnie” pasuje jeszcze bardziej. Ta surowa forma koresponduje bowiem z przedstawionym obrazem rzeczywistości, zresztą nie tylko polskiej i nawet nie tylko komunistycznej. Jest to bowiem wizja raczej karykaturalna i groteskowa, niżli ponura, czy przygnębiająca. Komunizm jest tutaj potraktowany jako ustrój, w którym można było żyć, kochać się, a nawet osiągać międzynarodowe sukcesy. Co więcej ucieczka z niego to były zwykły spacer podczas zagranicznego turnee. Szczytem okrucieństwa aparatu władzy jest podwiezienie na dworzec i wsadzenie do pociągu. Fantastycznie wprost obrazują ten klimat trzy wybitne, acz drugo-, a nawet trzecioplanowe kreacje aktorskie: Borysa Szyca, Adama Ferency i Adama Woronowicza. Sceny z ich udziałem to prawdziwy rarytas.

Przy okazji Pawlikowski unika krytyki, która dotknęła, w wielu aspektach słusznie, jego poprzedni film, pomimo tak wielkiego sukcesu jakim była nagroda oscarowa. „Zimna wojna” w dużej mierze abstrahuje od stosunków polityczno-społecznych w Polsce, a jeżeli już to ukazuje je w, paradoksalnie do formy, kolorowych barwach.

Zimna wojna” to tak naprawdę film muzyczno-taneczny. Sceny występów estradowych nakręcone są z niezwykłym wyczuciem, i to niezależnie, czy wykonywane są fragmenty ludowe, na cześć Wodza Stalina, czy to jedynie potańcówka w rytmach rock ‚n’ rolla. Wielka zasługa w tak doskonale zrealizowanych zdjęć. Łukasz Żal jako operator w dużej mierze uratował swoimi zdjęciami produkcję Pawlikowskiemu. Fantastycznie ujął zarówno tańce, jak i ujęcia statyczne. W zasadzie przenosząc się z kraju do kraju, zmieniając lata, dzięki przemyślanym kadrom czujemy nastrój każdego z ukazywanych miejsc. Co prawda jak to słusznie stwierdzono w filmie: „Warszawa to Paryż Europy Wschodniej”, ale jednak ukazać samymi zdjęciami różnicę pomiędzy tymi stolicy było zadaniem trudnym, a młody operator w sposób znakomity sobie z tym poradził.

Pod względem muzycznym może co najwyżej irytować motyw przewodni, ale to głównie dlatego że jest niemiłosiernie „katowany” w procesie promocji filmu.

Reżyseria: Paweł Pawlikowski
Zimna Wojna – Joanna Kulig
fot. Mat. prasowe

Można jeszcze w wielu aspektach krytykować Pawlikowskiego, chociażby zupełnie zbędna, przerwana kreacja Agaty Kuleszy, która chyba tylko wystąpiła jako łącznik do „Idy„. Ale trzeba uczciwie przyznać, że film Pawlikowskiego ogląda się z dużą przyjemnością, dla wielu pewnie nawet z sentymentem. Co prawda od filmów nagradzanych i tak bardzo promowanych medialnie można oczekiwać więcej. „Zimną wojnę” należy jednak potraktować jako słabą historię opowiedzianą w sympatyczny sposób. Tylko tyle i aż tyle. Ogląda się dobrze, zapomina się szybko. No bo, kto by się przejmował tak beznadziejnym uczuciem?

Reżyseria: Paweł Pawlikowski
Zimna Wojna – Reżyseria: Paweł Pawlikowski
fot. Mat. prasowe

Widzów wybierających się do kina (film w dystrybucji od 8 czerwca) należy jeszcze uprzedzić, że tytuł nie odnosi się do napięcia politycznego pomiędzy dwoma blokami państw o odmiennych ustrojach społecznych w II połowie XX wieku. Tytułowa „zimna wojna” to napięcie pomiędzy kochankami. Napięcie, które jest najbardziej widoczne właśnie w tym tytule. Niestety.

Zwiastun:


Polska premiera: 8 czerwca 2018
Dystrybutor: Kino Świat
Produkcja: Francja, Polska, Wielka Brytania

  • Reżyseria: Paweł Pawlikowski
  • Scenariusz: Paweł Pawlikowski, Janusz Głowacki
  • Zdjęcia: Łukasz Żal
  • Obsada: Joanna Kulig, Tomasz Kot, Borys Szyc, Agata Kulesza, Cédric Kahn, Jeanne Balibar, Adam Ferency, Adam Woronowicz
8 czerwca 2018 22:46

Komentarze