Ukazał się nowy, majowo-czerwcowy numer Stolicy.
W PRL-u rejon przemysłowy, a w pierwszych trzech dekadach III RP dzielnica białych kołnierzyków, ironicznie przezywana Mordorem – taki obraz Służewca to już przeszłość, bo na naszych oczach przekształca się on w atrakcyjny obszar wielofunkcyjny, z coraz większą liczbą domów mieszkalnych i z przestrzeniami publicznymi, w których chce się spędzać wolny czas. O tych przemianach pisze Jerzy S. Majewski.
Ze Służewca skaczemy na Stare Miasto – trzy różne życiorysy jego wskrzesicieli przedstawia Tadeusz Michalski. Kontestacja ustroju czy dystansowanie się, a może realizowanie nakazów partyjnych – różne postawy pisarzy wobec władzy ludowej przypomina Piotr Łopuszański.
O najstarszej szkole na mapie oświaty Warszawy, czyli o Collegium Regium, pisze Lech Królikowski, zaś o całkiem nieedukacyjnych wybrykach w naszym mieście słynnego Giacoma Casanovy opowiada Adam Sznajder.
Idzie lato i coraz chętniej wystawiamy twarze ku słońcu – a jak wyglądało opalanie się w przedwojennej Warszawie? – o tym w tekście Magdaleny Bialic. Niezmiennie polecamy wędrówki szlakiem mazowieckich zabytków – tym razem wraz z Michałem Wardzyńskim udajemy się do Solca nad Wisłą, a z Marcinem Mierzejewskim w rozmowie z Mateuszem Waśkowskim zwiedzamy nową wystawę w Muzeum Mazowsza Zachodniego w Żyrardowie. Grzegorz Mika oprowadza po dawnym pałacu Brūhla i pawilonie Becka, a Adrian Sobieszczański przypomina witraże dawnej Warszawy.
Z Pawłem Dunin-Wąsowiczem szukamy prawdziwego arta déco na targu na Kole, a z Jarosławem Górskim porównujemy smak przedwojennej i współcześnie wyrabianej panieńskiej skórki.
SPIS TREŚCI
Str 4.
Kronika
WARSZAWA DAWNIEJ I DZIŚ
- Str 6.
Już nie Mordor. Dzielnica Służewiec
o przemianach obszaru pisze Jerzy S. Majewski
Jeszcze w latach 60. XX w. na dzisiejszym Służewcu pasły się krowy i rosło zboże. Tuż obok wyrastały liczne magazyny i duże zakłady przemysłowe. […] Gwałtowne zmiany na Służewcu dokonały się wraz z transformacją ustrojową po 1989 r. Zakłady przemysłowe zamykano. W miejscu opuszczonych budynków, często stanowiących rozległe, parterowe hale, zaczęły powstawać nowe biurowce. […] U progu XX w. monokultura przemysłowa Służewca zamieniona została w monokulturę biurową. W nowych biurowcach pracowały tysiące osób, dojeżdżające z różnych zakątków Warszawy.
- Str 12.
Józef, Jan i Janek. Trzy życiorysy, jedna odbudowa
Tadeusz Michalski
Janek Rodowicz „Anoda” nie odbudowywał Starego Miasta, funkcjonariusze UB aresztowali go podczas Wigilii. […] Zginął w gmachu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego na Koszykowej dwa tygodnie po aresztowaniu, najprawdopodobniej podczas nieudanej próby ucieczki przez okno. […] W grudniu 1951 r. prof. Jan Zachwatowicz zwrócił się do Józefa Sigalina, wówczas naczelnego architekta Warszawy. Niepokojące było niskie tempo i „rozproszenie” odbudowy Starego i Nowego Miasta.
- Str 18.
Pisarze wobec władzy ludowej – skrajnie różne postawy twórców po wojnie
przybliża Piotr Łopuszański
Oczywiście przedwojenni komuniści zaangażowali się w budowę nowego ustroju. Wśród takich zaangażowanych pisarzy byli: Mieczysław Jastrun, Adam Ważyk, Jan Kott, Jerzy Putrament. Należeli do PPR, potem do PZPR. Podobnie bracia Kazimierz i Marian Brandysowie, którzy opowiedzieli się za komunizmem, a potem socrealizmem. Zofia Nałkowska, Jan Nepomucen Miller i Julian Przyboś byli posłami do Krajowej Rady Narodowej.
- Str 24.
„…trzeba mówić tylko po polsku”. Kandydat do Dumy Władysława Palińskiego
Anna Kuligowska-Korzeniewska - Str 30.
Najstarsza na mapie oświaty stolicy.
O Collegium Regium Lech Królikowski
O tym, że szkoła formalnie powstała przed 1657 r., świadczy m.in. królewski dokument z 23 lipca 1655 r., w którym pijarska szkoła warszawska określana jest mianem „gimnazjum”. […] W 1679 r. powołano pijarski Instytut Teologiczny, przygotowujący księży do pracy nauczycielskiej. Istniał on do 1834 r.
- Str 34.
Polska awantura Casanovy
Andrzej Sznajder
Po występie Branicki sprowokował Casanovę, wypominając mu, że Włoch jest kochankiem Binetti. Ten, znając maniery Polaka zabijaki, chciał mu zejść z drogi, lecz oto Branicki nazwał go „tchórzem weneckim”. „Panie hrabio, dowiodę ci o każdej godzinie i w każdym miejscu, że wenecki tchórz nie boi się polskiego magnata” – odparł mu wściekły Casanova.
- Str 37.
Spaleni na brąz, czyli moda na opalanie w przedwojennej Warszawie.
Magdalena Bialic
Oczywiście w przedwojennej Warszawie nikt nie opalał się w miejscach publicznych, w parkach czy na skwerach. Miejscem do tego najlepszym i zalecanym były nadwiślańskie plaże. W 1939 r. 13 km brzegu Wisły przypadało na stronę praską i tyle samo nalewy brzeg. W sumie dawało to 26 km pysznych nadbrzeży, które aż się prosiły, by się na nich rozłożyć i praktykować kąpiele słoneczne. Nie każdego mieszkańca Warszawy było stać na wyjazd na prawdziwe wakacje czy nawet na letnisko do pobliskiego Świdra albo Otwocka, a stolica latem była duszna i niemiłosiernie rozgrzana.
- Str 44.
Solec. Od wiślanego magazynu soli do atrakcji turystycznej nad Wisłą
Michał Wardzyński
Spacer po Solcu nad Wisłą wypada zacząć na rynku, przy czym najwspanialsze panoramy doliny Wisły można podziwiać ze wzgórza zamkowego albo z tarasu dawnego cmentarza przykościelnego. Najcenniejszymi wszak kulturowo-artystycznymi punktami zwiedzania miasta są dzisiaj ruiny zamku, kościół parafialny i dawny zespół klasztorny franciszkanów reformatów, kaplica św. Barbary oraz drewniana komendaria.
- Str 52.
Spleciony z lnem
z Mateuszem Waśkowskim rozmawia Marcin Mierzejewski
De Girard był pierwszym dyrektorem technicznym i ogólnie kojarzono fabrykę z nim, jako wynalazcą maszyny do mechanicznego przędzenia lnu. Kilka lat po uruchomieniu produkcji, ok. 1835-1836 r., formalnie pojawiła się nazwa Kolonia Żyrardów, początkowo zapisywana „Girardów”.
- Str 58.
Pniewskiego pałac Brühla i pawilon Becka
Grzegorz Mika
Choć budynek miał formę, którą określano mianem pawilonu przylegającego do istniejącej struktury, jego gabaryty i program kwalifikowałyby go do kategorii miejskiej willi lub nowoczesnej rezydencji, znacznie bardziej okazałej od typowego mieszkania służbowego dla wysokich dygnitarzy. W rzeczywistości nowy pawilon nie był całkowicie przeznaczony dla Becków. Podzielono go funkcjonalnie na dolną część mieszkalną i górną o funkcji reprezentacyjnej.
- Str 64.
Witraże w warszawskich kamienicach i budynkach użyteczności publicznej – co pozostało?
Adrian Sobieszczański
Pod względem wielkości żadne realizacje nie mogły się równać z zaprojektowanymi wykonanym według projektu Białkowskiego witrażem zdobiącym pierwsze warszawskie sztuczne lodowisko – Palais de Glace, na tyłach pałacu Kossakowskich przy Nowym Świecie 19. Projektant obiektu, Stefan Szyller, wzorując się na podobnych realizacjach w Europie Zachodniej i Imperium Rosyjskim, zaproponował halę o wymiarach 58 x 26 m i wysokości 18,5 m. Całą górną część tylnej ściany hali wypełniało ogromne okno witrażowe. Witraż przedstawiał zorzę polarną na „morzu lodowatym”, jak wówczas określano Morze Arktyczne.
KULTURA
- Str 72.
Karnet teatralny: Hamlet między zdradą i zwątpieniem
Tomasz Miłkowski - Str 75.
Notatnik warszawski - Str 82.
Art déco i dziadowo
Paweł Dunin-Wąsowicz
Wokalistka Maanamu stwierdziła, że podoba jej się na Kole: „lubię oglądać przeróżne rzeczy, choć nie stać mnie na kupno, szukam teraz metalowych guzików…”. Życzyła rychłej śmierci rumuńskiemu dyktatorowi Ceaușescu (dobrze życzyła Gorbaczowowi, choć zauważała, że ma nieciekawą żonę), a zapytana o zarost Dona Johnsona, wyraziła brak zainteresowania.
- Str 88.
Stolica czyta – książki z Łazienek - Str 90.
W stolicy i w puszczy.
Paweł Dunin-Wąsowicz - Str 91.
Jesionka z rozebranej fabryki - Str 92.
Makagigi i inne uliczne łakocie
Jarosław Górski
Po Warszawie krążyły opowieści o tym, że w makagigach znajduje się zasuszone muchy, a pokątni producenci chałwy dodają do niej… łupież zbierany u fryzjerów. A jednak uliczne słodycze okazały się zadziwiająco trwałe. Nie zniknęły z Warszawy podczas okupacji, nawet w getcie można było kupić makagigi i irysy, choć tu stały się one towarem luksusowym. W Polsce Ludowej władze wydały wojnę pokątnej produkcji spożywczej, jednak produkowane nie wiadomo gdzie łakocie można było kupić w prywatnych warzywniakach, na targach i bazarach.
- Str 96.
Upominki rzeczowe
Przemysław Śmiech - Str 97.
Wspomnienie warszawskich autoserwisów
Jacek Fedorowicz - Str 98.
Była sobie dzwonnica
Patrycja Jastrzębska

