Legia wolna majówka

Motor Lublin - Legia Warszawa – 1 września 2026

Legia przegrała w Lublinie 0:3 z Motorem i już w 1/32 finału pożegnała się z Pucharem Polski. Historyczna kompromitacja.

Koszmarny wieczór Legii w Lublinie zakończył się historycznym blamażem. Warszawski zespół przegrał z Motorem 0:3 i pożegnał się z Pucharem Polski już po pierwszym występie w tej edycji. Nigdy wcześniej stołeczny klub nie zakończył udziału w krajowych rozgrywkach na poziomie 1/32 finału. Gospodarze prowadzili do przerwy dwiema bramkami. Po zmianie stron legioniści próbowali odwrócić losy spotkania, lecz nie potrafili wykorzystać swoich okazji. W ostatnich minutach Motor dołożył trzecie trafienie i przypieczętował awans.

Początek zapowiadał katastrofę. Już w 3. minucie Karol Czubak pokonał Otto Hindricha i dał gospodarzom prowadzenie. Legia dostała więc niemal całe spotkanie na odrobienie straty. Warszawianie przez pewien czas próbowali przejąć inicjatywę, jednak ich akcjom brakowało dokładności oraz zdecydowania. Motor czekał na kolejne błędy rywala i znacznie sprawniej wykorzystywał pojawiającą się przestrzeń. Obraz gry szybko zaczął wskazywać, że gospodarze czują się na własnym boisku zdecydowanie swobodniej.

Zamiast wyrównania przyszło drugie uderzenie Motoru. W 40. minucie Fábio Ronaldo podwyższył prowadzenie lubelskiego zespołu. Legia ponownie nie poradziła sobie w defensywie, a miejscowi wykorzystali następną okazję. Wynik 0:2 przed przerwą był konsekwencją bardzo słabej postawy warszawskiej drużyny. Brakowało tempa rozegrania, agresji oraz pomysłu na sforsowanie obrony gospodarzy. Po 45 minutach widmo sensacyjnego odpadnięcia zaczęło przybierać bardzo realne kształty.

Po zmianie stron Legia prezentowała się nieco aktywniej. Zespół próbował przenieść grę bliżej pola karnego Motoru i zdobyć bramkę kontaktową. Najbliżej powodzenia był Kacper Chodyna, którego dośrodkowanie trafiło w słupek. Gospodarze także umieścili piłkę w siatce, lecz trafienie zostało anulowane po przewinieniu na Hindrichu. Ta sytuacja dawała jeszcze warszawianom nadzieję na powrót do rywalizacji. Kolejne minuty mijały jednak bez gola, który mógłby zmienić przebieg spotkania.

Marek Papszun próbował reagować zmianami. Na boisku pojawili się między innymi Jan Kuchta, Arkadiusz Reca, Michal Ševčík oraz Mileta Rajović (po raz ostatni w barwach Legii). Goście atakowali większą liczbą zawodników, lecz nadal mieli problemy z tworzeniem klarownych sytuacji. Motor bronił korzystnego wyniku i nie pozwalał rywalom rozwinąć większego naporu. Warszawianie grali pod coraz większą presją czasu. Przewaga gospodarzy pozostawała bezpieczna aż do końcówki.

Ostatni cios nadszedł w 90. minucie. Mbaye N’Diaye zdobył trzecią bramkę dla Motoru i ostatecznie rozstrzygnął rywalizację. Wynik 3:0 oddawał skalę niepowodzenia warszawskiego zespołu. Legia nie zdobyła nawet honorowego trafienia. Drużyna mająca walczyć o krajowe trofea zakończyła pucharową przygodę na pierwszej przeszkodzie. Porażka nabrała dodatkowego znaczenia przez historycznie wczesny etap eliminacji.

Zdecydowanie lepiej od piłkarzy spisali się kibice Legii. Do Lublina przyjechało 785 osób, dzięki czemu wykorzystano całą pulę biletów dla gości. Doping rozpoczął się jeszcze przed pierwszym gwizdkiem i trwał mimo coraz gorszej sytuacji na murawie. Na sektorze pojawiła się flaga poświęcona Kazimierzowi Deynie, który zginął 1 września 1989 roku. Wywieszono także biało-czerwoną flagę „Wrzesień 1939”, przypominającą o rocznicy wybuchu II wojny światowej. Później ogrodzenie zajęły między innymi płótna „Jesteśmy waszą stolicą” oraz „Teddy Boys 95”.

Warszawski sektor nie zamilkł także po przerwie. Przy wyniku 0:2 kibice nadal próbowali poderwać drużynę do walki. Z trybun regularnie płynęły legijne przyśpiewki, choć postawa zawodników dawała coraz mniej powodów do optymizmu. W końcowych minutach fani ponownie ruszyli z głośnym dopingiem. Trzecia bramka Motoru rozwiała ostatnie nadzieje. Po ostatnim gwizdku piłkarze podeszli pod sektor i usłyszeli wezwanie do walki oraz pracy przed kolejnymi spotkaniami.

Jeśli w tym blamażu szukać choć odrobiny czarnego humoru, kalendarz Legii właśnie zrobił się luźniejszy. Finał Pucharu Polski rozgrywany jest 2 maja, więc drugi rok z rzędu kibice mogą już wcześniej planować wolną majówkę bez przemarszu na decydujące spotkanie. Marzenia o drodze na Stadion Narodowy skończyły się już na poziomie 1/32 finału. To wyjątkowo bolesny kontrast dla klubu przyzwyczajonego do walki o krajowe trofea. Zamiast majowego święta pozostanie oglądanie finału z boku. Po porażce 0:3 w Lublinie nawet taki „pozytyw” tylko podkreśla skalę kompromitacji.

Pucharowa kompromitacja będzie ciążyła Legii przynajmniej do następnego meczu. Paradoksalnie okazja do rewanżu nadejdzie niemal natychmiast. Warszawski zespół ponownie przyjedzie do Lublina już w sobotę 5 września. Tym razem spotkanie z Motorem odbędzie się w Ekstraklasie. Po porażce 0:3 reakcja drużyny stanie się jednym z głównych tematów ligowej konfrontacji. Puchar Polski w sezonie 2026/2027 pozostanie natomiast dla Legii rozgrywkami zakończonymi na historycznie wczesnym poziomie.

Motor Lublin – Legia Warszawa

3:0 (2:0)

Fotoreportaż Pawła Jerzmanowskiego:

4 września 2026 10:13