List wiceprezydenta do nauczycieli

Włodzimierz Paszyński wiceprezydent Warszawy
Włodzimierz Paszyński – wiceprezydent Warszawy
fot. UM Warszawy

W związku z zapowiadaną reformą systemu oświaty wiceprezydent Warszawy Włodzimierz Paszyński wystosował list do dyrektorów i nauczycieli warszawskich szkół.

Samorządowcy stolicy opublikowali też listę zastrzeżeń i obaw co do ogłaszanej „reformy”, zamieszczamy je poniżej listu.

Też jesteśmy rodzicami i takie „grzebanie” w oświacie zawsze budzi, jeśli nie strach, to przynajmniej niepokój.

List wiceprezydenta

Szanowni Państwo.

Ministerstwo Edukacji Narodowej nie uwzględnia licznych w ostatnich miesiącach opinii teoretyków i praktyków oświaty, rodziców, organizacji pozarządowych, samorządowców, przestrzegających przed szybkim wprowadzaniem nieprzygotowanych zmian.

Iluzją okazała się zapowiedź konstruktywnych konsultacji. Projektowane zmiany nie wynikają z rzetelnych diagnoz i przeczą wynikom badań edukacyjnych. Wśród uwag i pytań, które trafiły do MEN, były również te zgłaszane, wspólnie z największymi miastami w Polsce zrzeszonymi w Unii Metropolii Polskich, przez warszawski Ratusz. Niestety, nie zostały uwzględnione, a nawet nie podjęto z nami próby dyskusji.
W podobny sposób potraktowane zostały także inne organizacje samorządowe…
Uważamy, że w tej sytuacji powinniśmy się podzielić naszymi obawami z rodzicami Państwa uczniów. Dlatego proszę o upowszechnienie załączonego materiału w taki sposób, by do nich trafił. Ciągle jest jeszcze czas, aby dyskutować o tak znaczącej zmianie w polskiej oświacie. Od dobrej jakości edukacji zależy nasza przyszłość!

Z wyrazami szacunku
Włodzimierz Paszyński,
Zastępca Prezydent m.st. Warszawy

Zmiany w edukacji

O czym powinni wiedzieć
rodzice i uczniowie?

Jaka jest dzisiejsza szkoła?

O jakości polskiej edukacji, w dużej mierze, świadczą sukcesy uczniów: coraz lepsze wyniki w międzynarodowym sprawdzianie piętnastolatków PISA, laury w międzynarodowych konkursach i olimpiadach, zdawalność absolwentów na prestiżowe kierunki studiów, w Polsce i na świecie. Ostatnie sukcesy polskich uczniów w badaniach PISA zwróciły uwagę całego świata edukacyjnego.
Zmiany w edukacji, jak w każdej innej dziedzinie życia, są potrzebne. Ale nie wolno ich wprowadzać naprędce – muszą być przemyślane, przyjazne dzieciom, dobrze przygotowane.
Obecna struktura naszego systemu kształcenia nie wymaga nagłej zmiany. Jeśli chcemy jej dokonać, to przede wszystkim powinna wynikać z nowych idei programowych, potrzeb rozwojowych dzieci i młodzieży oraz zdiagnozowanych problemów; nigdy odwrotnie.
Wiele gimnazjów może się poszczycić tworzonym przez kilkanaście lat cennym dorobkiem programowym i wychowawczym. Nie wolno go niszczyć w imię politycznych stricte interesów.

Co nas czeka?

Chaos programowy wynikający z braku gruntownie przemyślanej podstawy programowej na dwanaście lat nauki. Nie da się jej stworzyć naprędce, w kilka miesięcy. Podobnie podręczników, pomocy dydaktycznych itp.

Uczniowie trzech roczników (od obecnej pierwszej klasy gimnazjum począwszy) znajdą się w dwóch równoległych tokach nauczania – po gimnazjum i po ósmej klasie, co wymusi konieczność wprowadzenia tymczasowych rozwiązań programowych, innych niż docelowa podstawa programowa realizowana przez młodszych kolegów, z którymi będą zdawać maturę.

„Spotkanie się” absolwentów ostatniego rocznika gimnazjalnego i ósmej klasy szkoły podstawowej w 2019 roku w rekrutacji do szkół ponadpodstawowych, oznacza dwukrotnie większą konkurencję w walce o miejsce, zwłaszcza w tych najbardziej obleganych. Dodatkowo, likwidacja obecnego sprawdzianu po szkole podstawowej i niepewne losy egzaminu po gimnazjum, stawiają pod znakiem zapytania przejrzystość kryteriów przyjęć do tych placówek.

Skrócenie o rok, z dziewięciu do ośmiu lat, cyklu kształcenia ogólnego – niezwykle ważnego dla rozwoju intelektualnego i społecznego dziecka, co w konsekwencji grozi zmniejszeniem szans edukacyjnych zwłaszcza najsłabszych uczniów.
Wcześniejszy, mniej przemyślany wybór dalszej ścieżki edukacyjnej, bardziej uzależniony od społeczno-ekonomicznych warunków życia rodziny młodego człowieka niż jego talentów i aspiracji.

Kłopoty związane z ewentualnym brakiem promocji uczniów ostatniej klasy likwidowanego gimnazjum. W dotychczasowych propozycjach nie ma ścieżki umożliwiającej jej powtórzenie. W efekcie będzie to oznaczać przymusowy powrót do szkoły podstawowej, którą się już ukończyło…
Skazanie trzeciego rocznika gimnazjalistów na „bycie najstarszym” w ośmioklasowej szkole podstawowej, co dotkliwie zaburzy proces wychowania społecznego.
Odebranie obecnym uczniom szkół podstawowych szansy nauki w nowym środowisku, w wymarzonym gimnazjum.

Znaczące zmniejszenie liczby godzin powszechnej nauki drugiego języka obcego i przedmiotów przyrodniczych, co młodzieży, zwłaszcza dorastającej w trudnych warunkach społeczno-ekonomicznych, utrudni konkurencję z rówieśnikami ze świata
Brak stabilnej kadry – część nauczycieli będzie musiała „uzupełniać” etat w różnych szkołach.

Słabsze przygotowanie nauczycieli do realizacji nowej podstawy programowej. To proces wieloletni i kosztowny. Nie jest możliwe zakończenie go do początku nowego roku szkolnego. Oznacza to, że niezbędne kompetencje nauczyciele zdobywać będą „w boju”, co niewątpliwie odbije się na jakości procesu dydaktycznego przynajmniej kilku pierwszych roczników zapowiadanych zmian.
Obniżenie jakości kształcenia i wychowania związane z nieuchronnym rozpadem doświadczonych zespołów pedagogicznych przygotowanych do pracy z nastolatkami i, w konsekwencji, utrata wielu idei, pomysłów, projektów wypracowanych w gimnazjach.
Nieunikniony przy takiej skali i tempie zmian chaos organizacyjny, wynikający z konieczności przekształcania w ekspresowym trybie szkół, zmiany ich obwodów, siedzib, gruntownych niekiedy adaptacji dotąd użytkowanych pomieszczeń.

Sytuacje (również nie do uniknięcia), w których nauka będzie się odbywać dosłownie na „placu budowy”, wymuszone koniecznością dostosowania obecnej infrastruktury do potrzeb innych użytkowników. Procesu tego nie da się zamknąć w perspektywie kilku miesięcy, do września 2017 roku. Na przeprowadzenie tych kosztownych zmian trzeba znaleźć środki finansowe. Koszty adaptacji bazy oświatowej do nowej struktury, np. tworzenia pracowni przedmiotowych w szkołach podstawowych czy przystosowania budynków gimnazjów dla najmłodszych uczniów będą duże. To pieniądze podatników, które można by wydać znacznie sensowniej, również na dofinansowanie atrakcyjnych projektów edukacyjnych.

Pogłębienie deficytu miejsc w przedszkolach, co w pierwszej kolejności dotknie przyszłoroczne trzylatki, a będzie konsekwencją podwyższenia wieku obowiązku szkolnego i przedłużenia o rok edukacji i opieki przedszkolnej (w przedszkolu będą cztery roczniki dzieci), połączone z koniecznością wprowadzenia kolejnych dwóch roczników do szkół podstawowych, niekiedy w miejsce działających tam oddziałów przedszkolnych.

UM st. Warszawy

Zobacz też:

http://www.warszawa.pl/miasto/protest-nauczycieli-zmieni-komunikacje/

18 listopada 2016 15:41