Ciekawy pomysł na obyczajową satyrę tonie w prostackich żartach, absurdach scenariusza i płytkim romansie.
Seks pozamałżeński jest zakazany. Można go uprawiać tylko podczas jednej wyjątkowej nocy w roku. W Nowym Jorku drogi Owena i Allie przypadkowo się krzyżują.
Punkt wyjścia, choć wyraźnie czerpie z pomysłów obecnych już w kinie, pozostaje interesujący. Jedna noc legalnej rozwiązłości daje materiał na obyczajową satyrę. Taki świat pozwala przyjrzeć się społecznym ograniczeniom oraz współczesnym relacjom. Film wykorzystuje jednak zaledwie niewielką część tego potencjału. Scenariusz roztrwania swoją koncepcję, sprowadzając ją do skrajnie głupiej komedii romantycznej.
Nowy Jork pasuje do tej historii. Miasto nabiera szczególnego charakteru po zmroku, gdy obowiązujące przez cały rok reguły tracą znaczenie. Nocna sceneria podkreśla osobliwość świata przedstawionego. Miejska przestrzeń ma przy tym więcej charakteru niż opowiadana historia.
Akcję napędzają nieprawdopodobne zbiegi okoliczności. Kolejne przeszkody sprawiają wrażenie dopisywanych wyłącznie po to, aby utrudnić bohaterom dotarcie do celu. Z czasem trudno traktować je jako naturalny element opowieści. Konstrukcja staje się coraz bardziej mechaniczna, a przewidywalność odbiera historii napięcie. Oryginalność założeń ustępuje miejsca rozwiązaniom dobrze znanym z przeciętnych komedii romantycznych.
Podobny problem dotyczy relacji głównych bohaterów. Monica Barbaro oraz Callum Turner potrafią stworzyć między swoimi postaciami ekranową chemię. Scenariusz daje im jednak zbyt mało przestrzeni, aby romans nabrał odpowiedniego znaczenia. Uczucie zostaje podporządkowane kolejnym fabularnym komplikacjom. W efekcie wątek, który powinien stanowić emocjonalny fundament filmu, wpada w ograny schemat.
Jeszcze gorzej wypada humor. Twórcy chętnie sięgają po fizjologię, czego szczególnie wyraźnym przykładem są żarty z wymiotowania. Takie pomysły sprowadzają komedię do poziomu taniego wygłupu. Absurd wpisany w zasady przedstawionego świata mógł dostarczyć znacznie ciekawszego materiału. Film wybiera jednak coraz bardziej niedorzeczne sytuacje. Kolejne gagi częściej wywołują zażenowanie niż rozbawienie.
Problemem pozostaje również ton całości. Obyczajowa satyra wymaga celności, tymczasem scenariusz zatrzymuje się na najbardziej oczywistych pomysłach. Interesujące zasady świata funkcjonują głównie jako pretekst dla romantycznej historii. Film ma więc koncept, który pozwalał wyróżnić go spośród podobnych produkcji, lecz korzysta z niego powierzchownie.
Na tle tej miałkiej historii szczególnie wyróżnia się efektowna, mocno wydekoltowana sukienka Allie. Kostium przyciąga uwagę za każdym razem, gdy pojawia się na ekranie. To dość wymowne, gdy element garderoby okazuje się bardziej charakterystyczny od znacznej części fabularnych pomysłów. Reszta filmu wypada przy nim wyjątkowo blado.
„Tylko jedna noc” marnuje intrygujący punkt wyjścia, sprowadzając go do skrajnie głupiej komedii romantycznej. To nie seksu trzeba zakazać, a tak dennego poczucia humoru.
Zwiastun:
- reżyseria: Will Gluck
- scenariusz: Travis Braun
- zdjęcia: Yaron Orbach
- montaż: Robert Nassau, Tia Nolan
- scenografia: Scott Kuzio
- kostiumy: Jacqueline Oknaian Demeterio
- muzyka: Este Haim, Christopher Stracey
- dźwięk: Charles Hunt, Greg Orloff
- obsada: Monica Barbaro, Callum Turner, Maya Hawke, Julia Fox, King Princess, Ziwe Fumudoh, Ben Marshall, Molly Ringwald, LeVar Burton, Este Haim, Veronika Slowikowska, Charlie Gillespie, Nicholas Braun, Quintessa Swindell, Kam Patterson, Craig Castaldo, Okieriete Onaodowan