Kręci mnie ten świat

Irena Santor – Teatr Wielki 21 września 2026
fot. Małgorzata Moryc

W Teatrze Wielkim – Operze Narodowej odbył się koncert „Kręci mnie ten świat”, przygotowany z okazji 75-lecia pracy artystycznej Ireny Santor.

Bohaterka wieczoru zajęła miejsce na czerwonej kanapie ustawionej przy scenie. Stamtąd słuchała kolejnych interpretacji swoich piosenek, reagowała na występy i przyjmowała owacje publiczności. Jubilatka pozostawała w znakomitej formie, z dużym dystansem do siebie i własnej legendy. Rozmawiała z prowadzącym Jackiem Cyganem, wracała do wydarzeń z wielu dekad kariery i dopowiadała historie związane z estradą. Dzięki temu uroczystość miała charakter osobistego spotkania, a wzruszenie pojawiało się naturalnie, bez nadmiernej pompy.

Na scenie spotkało się kilka pokoleń polskiej piosenki. W programie znaleźli się między innymi Alicja Majewska z Włodzimierzem Korczem, Michał Bajor, Igor Herbut, Ralph Kaminski, Natalia Szroeder, Maciej Maleńczuk i Natalia Kukulska. Wystąpili także Alicja Szemplińska, Monika Kuszyńska, Sergis, Marcelina „Marcycha” Ruczyńska i Olga Maroszek.

Ważnym motywem całego wieczoru była Warszawa, obecna w twórczości Santor i w tekstach wykonywanych przez nią przez dziesięciolecia. Stolica zajmuje istotne miejsce w jej repertuarze, obok piosenek o miłości, przemijaniu i codziennym życiu. Sympatyczny akcent wniósł Maleńczuk. Krakus zaśpiewał „Najładniejsze Warszawianki to przyjezdne”, co w warszawskim Teatrze Wielkim zabrzmiało z dodatkowym humorem.

Artyści sięgali także po utwory zapisane w historii polskiej estrady, w tym „Powrócisz tu”, „Walc Embarras”, „Co z tobą mała” i „Tych lat nie odda nikt”. Różne głosy i sposoby interpretacji przypominały, jak szeroko ten repertuar funkcjonuje poza swoim pierwotnym czasem. Kolejne wykonania przeplatały rozmowy z jubilatką, dzięki czemu koncert nie zamienił się w zwykły zestaw przebojów. Wspomnienia Santor nadawały poszczególnym piosenkom dodatkowy kontekst. Publiczność reagowała zarówno na muzykę, jak na opowiadane historie. W centrum przez cały czas pozostawała jednak artystka siedząca na czerwonej kanapie.

Wieczór miał też techniczne potknięcia, które miejscami odbierały występom należytą płynność. Szczególnie mocno odczuł je numer Michała Bajora, przez co jego prezentacja pozostawiła znacznie słabsze wrażenie niż pozostała część programu. Przy tak dużej produkcji podobne problemy były tym bardziej zauważalne. Osobny komentarz wywołała forma uhonorowania artystki przez Ministerstwo Kultury. Jubileusz został ze strony resortu zaznaczony bukietem kwiatów. Przy 75-leciu pracy jednej z najważniejszych postaci polskiej piosenki gest wyglądał wyjątkowo skromnie.

Finał należał całkowicie do Ireny Santor. Artystka raz jeszcze pokazała świetny kontakt z publicznością, poczucie humoru i pogodę ducha. Wspomnienia nie zamieniły uroczystości w pomnikową akademię, bo jubilatka potrafiła opowiadać o swojej drodze lekko i bez patosu. Owacje zamknęły spotkanie pełne szacunku dla repertuaru, który od dekad pozostaje częścią polskiej kultury popularnej. Na sam koniec bohaterka wieczoru spojrzała jeszcze dalej w przyszłość. Zaprosiła wszystkich na jubileusz 100-lecia swojej kariery, zostawiając salę z uśmiechem po bardzo wzruszającym wieczorze.

22 września 2026 13:14