0

Juliusz

reż. Aleksander Pietrzak
Juliusz – Anna Smołowik, Rafał Rutkowski, Wojciech Mecwaldowski
fot. Mat. prasowe

Był Juliusz Cezar, był Juliusz Słowacki, był Juliusz Verne. Współcześnie tradycje tego imienia kontynuuje Juliusz – nauczyciel i plastyk.

Nie wszystko układa się w życiu Juliusza (Wojciech Mecwaldowski) po jego myśli. W szkole ucząc plastyki zupełnie nie odnajduje wspólnego języka z uczniami. Jeszcze większe problemy ma w stosunkach z ojcem, który wydaje się ulepiony z innej gliny. Także kontakty z kobietami nie należą do specjalności pociesznego nauczyciela, niedoszłego lpastyka. Poznaje jednak Dorotę (Anna Smołowik).

Bardzo sprawnie poprowadzona komedia ze zmianami tempa. Początkowo jest to praktycznie farsa, z stand-upowym humorem opartym na wulgarnych odzywkach i absurdalnych sytuacjach. Przeradza się to w konwencję komedii sensacyjnej (próba kradzieży), romantycznej (związek z Dorotą), a nawet sekwencje czarnego humoru (skok na bungee, zawał ojca). Pomimo takiej kompilacji zachowana jest spójność i ciągłość fabuły, co często jest mankamentem komedii wyglądających jak zlepek pojedynczych gagów. Oddechem od szalonego humoru są również znakomicie dopracowane sceny plastycznie, idealnie korespondujące z talentem tytułowego bohatera. Dawno nie było w polskim kinie tak pomysłowej sekwencji otwierającej film.

Fabuła jest mało wyszukana i przewidywalna, ale właśnie dzięki temu dobrze współgra z poziomem poczucia humoru. Co ciekawe najlepiej wypadają sceny interakcji stosunkowo poważnych jak relacje ojciec-syn. Debiutujący tym filmem w długometrażowym kinie Aleksander Pietrzak najwyraźniej korzysta z doświadczeń swoich dzieł krótkiego metrażu, jak chociażby pokazywany w kinach w ramach projektu „Najlepsze polskie 30’” dokument: „Ja i mój Tata”. Widać wyraźnie jak ważne są dla Pietrzaka stosunki najbliższych sobie osób, i pod przykrywką komedii skrywają się dramaty rodzinne, samotność, starość, choroba, tragiczne wypadki.
Pochwalić reżysera należy również za unikanie tematów zbyt banalnych i jednoznacznych. „Juliusz” unika karykaturalnej krytyki polskiej rzeczywistości (czego nawet nie dokonał po części podobny „Dzień Świra”), pomimo faktu że pokusa groteskowego ukazania współczesnej szkoły, czy służby zdrowia wydawała się prostym rozwiązaniem. Pietrzak omija jednak ten temat skupiając się na postawach ludzkich, precyzyjnie kreśląc ich portrety, zachowując jednak pozytywny ich obraz. W tym filmie nawet bezlitosny mafioso windykujący długi ma swój urok, a jego „żołnierze” odkrywają uroki życia asystując przy niespodziewanym porodzie.

Dobra reżyseria otwiera pole do popisu aktorskiego. Urok „Juliusza” w tkwi w różnorodności kreacji. Mecwaldowski wypada znakomicie, stając się „twarzą” tej produkcji. Może co najwyżej obawiać się, że szyld Juliusza pozostanie przy nim na dłużej, bo wydaje się bowiem wręcz stworzony do takiej wycofanej postaci.

reż. Aleksander Pietrzak
Juliusz – Wojciech Mecwaldowski
fot. Mat. prasowe

Komediowo w swoim sosie jest Rafał Rutkowski, idealnie wpisujący się swoimi zdolnościami stand-uperskimi – wygłaszanymi ze śmiertelnie poważną firmą. Bez Rutkowskiego nie udałoby się utrzymać odpowiedniego klimatu. Przeciwwagę do absurdalnego humoru stanowi Jan Peszek – wyluzowany starszy podrywacz i imprezowicz czerpiący z życia pełnymi garściami, który nawet z Angelą Merkel ma wspólne wspomnienia. Kobiecy pierwiastek dodaje Anna Smołowik w stanie błogosławionym, z szaloną sceną porodu.

reż. Aleksander Pietrzak
Juliusz – Anna Smołowik
fot. Mat. prasowe

Smaczku dodają pojawiające się epizodycznie znane twarze: Krystyna Janda, Monika Olejnik, Izabela Trojanowska, Krzysztof Materna, Maciej Stuhr.

Nie jest to co prawda humor dla każdego, granice dobrego smaku są momentami przekraczane, ale wielokrotne wybuchy śmiechu na widowni i dobry humor po wyjściu z kina to najlepsze wyróżniki udanej komedii. Taką właśnie jest „Juliusz”, którego bohater może zapoczątkować coś na kształt kultowych filmów o Adasiu Miauczyńskim. Pod warunkiem, że nie za braknie pomysłów, ale wygląda że scenarzyści (jest ich tutaj nawet kilku) są prawdziwą kopalnią absurdalnego humoru. I że Mecwaldowski nie przestraszy się zaszufladkowania.

Zwiastun:

14 września 2018 19:50

Komentarze