0

Metalowa Wola

koncert w warszawskiej Progresji
Metalowa Wola – koncert w warszawskiej Progresji
fot. Małgorzata Moryc

Warszawa. Fort Wola. Progresja. Najazd fanów najmocniejszej muzyki świata.

Prawdziwe oblężenie w okolicach godziny 18 środowego popołudnia przeżył warszawski klub Progresja. Trochę zbyt późne rozpoczęcie wpuszczania, w połączeniu z wąskim wejściem, spowodowało długą kolejkę długowłosych osobników. Na szczęście aura w Warszawie się ociepliła, a że brać metalowa odporna jest na każde warunki atmosferyczne, najlepiej świadczył widok osobników cierpliwie oczekujących na wejście w samych tshirtach. Organizatorzy trochę się ogarnęli, gdy z klubu zaczęły dobiegać dźwięki pierwszej kapeli i wejście usprawnili. To właściwy ruch bo belgijska grupa Aborted zaimponowała nie tylko mocnymi brzmieniami, ale interesującą, oczywiście jak przystało na metalowy klimat – ponurą scenografią sceniczną. Zespół promował nowy album „Retrogore”.

Aborted

Po krótkiej przerwie, punktualnie (to ewenement na koncertach metalowych) na scenę wyszła szwedzka kapela Soilwork. I od początku nie było – „zmiłuj się”. Niektórzy właśnie taką muzykę uwielbiają, niektórzy określają ją mianem „sieczki”. Utwory oparte na gitarowych riffach. Wokal trochę słabo słyszalny, ale weteran metalowy Björn „Speed” Strid (20 lat w grupie) złapał dobry kontakt z publicznością. Soilwork to grupa o ugruntowanej pozycji na rynku metalowym, nie tylko w zakochanej w tej muzyce Skandynawii.
Promują obecnie płytę z 2015 roku: „The Ride Majestic”.

Soilwork:

Sepultura to dla wielu kapela legendarna. W Polsce popularniejsza niż w swojej ojczyźnie. Ta 33-letnia grupa mierzy już siły na możliwości (tudzież na swój wiek). Warszawski koncert rozpoczęli stosunkowo łagodnie, z dłuższymi przerwami między utworami. Jeżeli ktoś był rozczarowany pierwszą fazą, to końcówka występu mu to wynagrodziła. To była znowu ta drapieżna Sepultura uwielbiana przez polskich fanów metalu.

Sepultura:

Jeśli ktoś pyta co jest takiego niesamowitego w trash metalu powinien się udać na Kreatora. Ich występ to nie tylko koncert, ale wręcz widowisko audiowizualne. Fani są atakowani nie tylko agresywną muzyką, ale całą masą innych pomysłów: dymu, światła, confetti, pokazów wideo. Nie ma minuty przestoju, nie ma powtarzalności, nie ma przewidywalności. Kreator zagrał w Progresji brawurowo udowadniając swoją ugruntowaną pozycję wśród najlepszych kapel tego gatunku muzyki na świecie.

Polska była z Kreatorem w czasach chwały, ale Polska była z Kreatorem również w gorszym okresie. A Kreator był zawsze z Wami.

To wyznanie zabrzmiało z warszawskiej sceny w pełni autentycznie.
Wypełniona po brzegi Progresja była miejscem kolejnego na polskiej ziemi znakomitego widowiska w wykonaniu niemieckiej grupy Milanda „Mille” Petrozza.

Kreator:

Warszawski koncert zorganizowała Agencja Artystyczna KnockOut Productions.

16 lutego 2017 13:47

Komentarze