Polonia awansuje do III ligi! Jesienią znów derby z Legią!

Awans Polonii do III ligi
Polonia awansuje do III ligi – Pierwszy sukces odrodzonej Polonii
fot. www.polonia.waw.pl

Dzięki wyjazdowej wygranej 4:2 z MKS-em Przasnysz, zawodnicy „Czarnych Koszul”, zaledwie rok po katastrofie i karnej degradacji do prowincjonalnej IV ligi, wywalczyli nie bez kłopotu promocję do wyższej klasy rozgrywkowej. 

Czerwiec zeszłego roku był jednym z najgorszych miesięcy w ponad 100-letniej historii zasłużonego klubu z Konwiktorskiej. Polonistów wówczas na pożegnalnym na wiele lat meczu w ekstraklasie, żegnał przeszło sześciotysięczny tłum, by po letnich i zimowych zawirowaniach, znów piąć się w hierarchii krajowego futbolu.

Start w rundzie jesiennej, i w ogóle w całym sezonie 2013/2014, był możliwy tylko dzięki wiernym i ofiarnym kibicom, którzy wykupili ok. tysiąca karnetów, czym też zapewnili swoim ulubieńcom budżet na bieżące rozgrywki, który wyniósł prawie ćwierć miliona zł.

Sukces nie przyszedł łatwo, gdyż 6 miesięcy temu podopieczni byłego zawodnika, i m.in mistrza Polski z początku dekady – Piotra Dziewickiego – tracili do liderującego wówczas Bugu Wyszków kilka punktów. Bug Wyszków w poprzedniej rundzie poniósł tylko jedna porażkę, przy aż czterech porażkach Polonistów. Z tych porażek dwie zostały poniesione z rezerwami pierwszoligowej Wisły Płock, w barwach której występowali głównie zawodnicy  zaplecza ekstraklasy.

Zimą w Polonii poczyniono poważne wzmocnienia. Przyszli m.in dwaj zawodnicy bezpośredniego rywala do awansu i dopiero kilka kolejek temu Polonia wyszła na szczyt tabeli, którego nie oddała aż do dziś. Mając obecnie 4 pkt. przewagi, przysporzyła kibicom wiele satysfakcji. Zresztą nie więcej niż trosk przez ostatnie tygodnie, kiedy to Bug Wyszków szedł z nią łeb w łeb, mając często niepisane wsparcie sędziów pokazujących zawodnikom kolorowe kartki. Nie raz koloru czerwonego.

Zresztą piłkarze w czarnych trykotach sami byli sobie winni tej nerwówki. W meczach, które powinni wygrać, i to zdecydowanie, zupełnie odpuszczali rywalom, przegrywając i remisując. Kiedy np. ostatnio prowadzili już 2:0 z Mławianką Mława zakończyli pojedynek remisem. Podobnie było w zakończonym przed dwoma godzinami meczu, kiedy to pierwsi na prowadzenie wyszli gospodarze z Przasnysza, wprawiając samych siebie, sztab szkoleniowy, i ponad 100 kibiców obecnych na wyjeździe, w nie lada szok.

Szczęście w nieszczęściu, że już po zaledwie 240 sekundach od straty bramki zawody znów zaczęły się od początku. A to za sprawą niezawodnego Nigeryjczyka Tonyego Chukwuemeka, który, nota bene, zimą przyszedł na Konwiktorską właśnie z Wyszkowa. Była to kolejna bramka tego zawodnika, a druga tak ważna od kwietniowej potyczki z Błękitnymi Raciąż, kiedy to popisał się on niezwykle pięknym trafieniem z dalszej odległości. Miało to miejsce tuż przed gwizdkiem końcowym arbitra.

Pierwsza połowa skończyła się więc remisem 1:1. To przy równoczesnym prowadzeniu Narwi Ostrołęka ze wspomnianym Bugiem, zapewniało warszawiakom upragniony awans do III ligi. 

W dwudziestej minucie, po zmianie stron, do siatki rywali wpisał się najskuteczniejszy zawodnik ekipy Piotra Dziewickiego i Emila Kota – Michał Strzałkowski. Pokonał on przasnyskiego bramkarza strzałem z rzutu karnego. Chwilę po tym wynik spotkania podwyższył na 3:1 Tomasz Augustyniak. To bohater i zarazem antybohater kwietniowego meczu z Wkrą Żuromin (jedyne trafienie w meczu na wagę wygranej, by po chwili otrzymać czerwoną kartkę za faul taktyczny).

W doliczonym już czasie gry kropkę nad i postawił Marcin Kruczyk. Również trafieniem z 11. metrów dając Polonii okazałą wygraną 4:2. Jednak chwilę po golu Augustyniaka (86. min), MKS Przasnysz zdołał zdobyć bramkę kontaktową na minutę przed końcem spotkania, po czym został odgwizdany drugi już tego dnia karny dla gości, którego na bramkę postawił ww. Marcin Kruczyk. 

W obliczu wygranej Polonistów i przegranej Bugu (aż 5:2, a było już 5:1!), przyszła sobotnia kolejka z dnia 21 czerwca będzie już bez znaczenia. Na kolejkę przed końcem sezonu wyszkowianie tracą do stołecznej jedenastki aż 4 punkty, a w meczu można zdobyć przecież jedynie maksymalnie 3 punkty.

Rywalem Czarnych Koszul będzie Bzura Chodaków, która ma fenomenalną rundę mimo spadku (m.in wysokie wygrane z rezerwami Wisły Płock, i całkiem niedawno z walczącymi o promocję MKS-em Ciechanów i Mławianką Mława). Bzura mimo gry przy Konwiktorskiej, będzie formalnym gospodarzem spotkania.
A to dzięki życzliwości prezesa klubu z Sochaczewa (Chodaków jest dzielnicą tego miasta), jak i też niejako obawami przed powtórką z sierpniowego spotkania Polonii w Łomiankach z tamtejszym KS-em. Wtedy to, jak pamiętamy, doszło do awantur z udziałem sympatyzujących z Łomiankami kibicami Legii, na skutek czego sędzia został zmuszony przerwać spotkanie w 36 minucie meczu przy stanie 0:2 dla Polonii. Skutkiem czego zasądzono walkower na korzyść „Czarnych Koszul”.

Ostatni mecz kolejki będzie więc tylko, i aż, spotkaniem o prestiż oraz okazją świętowania awansu przed własną publicznością. Kibice powinni dopisać i tym razem podobnie jak w sierpniu z Wkrą Żuromin, kiedy na inaugurację IV ligi przybyło ok. 5000 sympatyków Polonii. A jest to wszak dopiero piąty poziom rozgrywkowy (licząc w tym Ekstraklasę).

Podczas tego spotkania będą otwarte obie trybuny, a o oprawę i atmosferę zadbają kibice z grupy „Ultras Enigma”, która już teraz serdecznie zaprasza wszystkich na fetę z okazji awansu. Ostatnio przydarzyło się to przy K6 blisko dwie dekady temu, w 1996 r. Wtedy Polonia na blisko 10 lat zagościła na ekstraklasowych boiskach.

Nie licząc oczywiście „awansu” z 2008 r, kiedy to po dwuletniej przerwie spowodowanej grą w starej drugiej, a obecnie I lidze, nieobecny już na Konwiktorskiej były prezes Janusz Wojciechowski, postanowił kupić licencję Ekstraklasy od Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, za co jeszcze do dziś Polonia jest często wyśmiewana.

Janusz Wojciechowski odszedł z Polonii latem 2013 r, na jego miejsce przyszedł z Katowic Ireneusz Król, „dzięki” któremu Polonia podzieliła los wspomnianego grodziskiego klubu, zaczynając następny sezon właśnie od IV ligi. Teraz nikt już nie pozwoli na powtórki mało sportowych działań związanych z wykupywaniem licencji, o czym otwarcie mówią nie tylko kibice, ale też i piłkarze i trenerzy.

W sezonie 2014/2015 Poloniści zmierzą się z wieloma uznanymi piłkarskimi zespołami, jak chociażby rezerwami Legii czy też ŁKSu Łódź, który na skutek bankructwa został zmuszony do występów na piątym szczeblu rozgrywkowym.

Popularny „eŁKaeS” podobnie jak Polonia liczy sobie ponad 100 lat.
Jednak mimo wielu laurów na arenach różnych dyscyplin sportowych (piłkarze obydwu zespołów byli krajowymi mistrzami), oraz swej długoletniej tradycji, nadal nie posiadają obiektów, spełniających europejskie standardy. Przez co na mecze chodzi raptem po 2-2,5 tysiąca kibiców piłki nożnej. 

Prócz łodzian i legionistów jednymi z ciekawszych rywali polonistów będą m.in dwaj radomscy ligowcy – Radomiak i Broń. Pierwsi pamiętają jeszcze niedawne udane występy na zapleczu ekstraklasy i w Pucharze Polski. Bliska awansu była też Legia II, ale ostatecznie w III lidze łódzko-mazowieckiej lepszy okazał się RKS Ursus, wygrywając całe rozgrywki. Ursus mimo tego wielkiego sukcesu nadal nie jest jednak pewny występów na II-ligowych boiskach za kilka tygodni. By tak się stało będzie musiał uporać się w barażach ze Ślęzą Wrocław, a w razie sukcesu w tym pojedynku, z lepszym z pary Kotwica Kołobrzeg – Resovia Rzeszów

14 czerwca 2014 22:36

Komentarze