0

SKRAdzione nadzieje

Torwar, 28 marca 2018
ONICO - SKRA – Torwar, 28 marca 2018
fot. Magdalena Kudzia

Środowy pojedynek na warszawskim Torwarze miał być okazją do przełamania ONICO w pojedynkach z Bełchatowianami.

Do tej pory bowiem SKRA wygrywała z ONICO bez straty seta. Także tym razem utytułowany rywal wykazał się siatkarską mądrością i sprytem, a do zwycięstwa poprowadził ich niezawodny Mariusz Wlazły.

To lider gości dał sygnał do ataku już na początku meczu silną zagrywką. Goście wypracowali przewagę, a gospodarze musieli gonić – doszli nawet na jeden punkt, ale gdy w końcówce na zagrywkę ponownie wszedł Wlazły, nie było co zbierać.

Druga set był bardziej wyrównany. Ale ponownie w końcówce SKRA skorzystała z genialnych serwów Wlazłego.

Mecz odwrócił się w trzeciej partii, gdy w środkowej fazie ONICO wreszcie znalazło sposób na zagrywki przeciwnika i zbudowało przewagę. SKRA jeszcze w końcówce walczyła, ale set przypadł Warszawianom i wlał nadzieję w stołeczną publiczność.

Nic z tych rzeczy. W czwartej partii zespół z Bełchatowa górował w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła i w pełni zasłużenie wywozi ze stolicy komplet punktów.

Fotogaleria Magdaleny

Wybór gracza meczu był oczywisty. MARIUSZ WLAZŁY zagrał rewelacyjne zawody.

ONICO Warszawa – PGE Skra Bełchatów

1:3 (19:25, 21:25, 25:21, 16:25)

Fotogaleria Andrzej:

Opis meczu:

Przed dzisiejszym spotkaniem oba zespoły nie miały dużo czasu na regenerację po ostatnich, zwycięskich, ligowych występach. Gracze ONICO Warszawa w niedzielny wieczór rywalizowali u siebie z Asseco Resovią Rzeszów, bełchatowianie jeszcze w poniedziałek grali ligowy mecz w Szczecinie, z Espadonem. Mimo to, oba zespoły pojawiły się na parkiecie Torwaru w najmocniejszych składach. W drużynie ONICO na pozycji libero wystąpił Jędrzej Gruszczyński. Poza nim zobaczyliśmy Brizarda, Gjorgiewa, Kwolka, Włodarczyka, Wronę oraz Nowakowskiego. W zespole z Bełchatowa na boisku pojawili się między innymi Mariusz Wlazły, Srecko Lisinac oraz Grzegorz Łomacz.

I set – mocny początek gości

Pierwszy punkt w meczu zdobyła PGE Skra, dzięki skutecznemu atakowi z lewego skrzydła Bednorza. Akcja ta uskrzydliła gości, którzy mocno podkręcili tempo i po dobrych zagrywkach Lisinaca i Ebadipoura objęli szybko prowadzenie 7:1. Kolegów do walki podrywał Włodarczyk, który zdobył trzy punkty z rzędu – po dwóch blokach i dobrym ataku z lewego skrzydła, doprowadzając do stanu 4:8. Od tego momentu przez dłuższy czas prowadzenie gości utrzymywało się na poziomie czterech-pięciu punktów.
PGE Skra atakowała głównie skrzydłami, ONICO szukało punktów po akcjach środkiem. W pewnym momencie do gry włączył się Kwolek. Nasz przyjmujący zaliczył serię trzech ataków z rzędu, dzięki czemu goście prowadzili tylko 19:18. Wtedy sprawy w swoje ręce wziął Mariusz Wlazły. Mistrz świata z 2014 roku najpierw dwa razy skutecznie atakował z prawego skrzydła w kontrach gości, a następnie dwoma asami serwisowymi zakończył seta, dając gościom wygraną do 19.

II set – powrót do gry, pechowa końcówka

Goście ponownie zaczęli od prowadzenia po zablokowaniu Kwolka. Tym razem jednak gracze ONICO nie dali im się rozpędzić, szybko doprowadzając do remisu i gry punkt za punkt. Drugiego seta dobrze, od dwóch ataków i bloku, zaczął Gjorgiew. Goście odpowiadali atakami Bednorza i Lisinaca. Chwilę później Gjorgiew pomylił się pierwszy raz i goście wyszli na dwupunktowe prowadzenie (10:8).
Straty udało się odrobić po punktowej zagrywce Nowakowskiego, po której był remis 15:15. Przez kilka minut wynik się wyrównał, dobrze w drużynie gości atakował Wlazły, w ekipie stołecznych gra rozkładała się na Gjorgiewa i Kwolka. Ten pierwszy niestety został w jednej z akcji zablokowany i goście ponownie uzyskali dwa punkty przewagi, prowadząc 18:20. ONICO walczyło – atakował Gjorgiew, dobry serwisem popisał się Nowakowski, jednak w końcówce seta ponownie goście okazali się lepsi. Po nieporozumieniu pod siatką mieli oni piłki setowe przy stanie 21:24 i zakończyli drugą partię w kolejnej akcji.

III set – walczymy dalej!

Trzeciego seta dobrze rozpoczęło ONICO, po asie serwisowym Nowakowskiego. Walka od początku rozgorzała na dobre, a prowadzenie często się zmieniało. Najpierw po bloku Włodarczyka na Wlazłym było 4:3, ale po chwili asa zagrał Bednorz (4:5), by znów dwie kolejne akcje padły łupem ONICO (6:5). Gra naszych siatkarzy „zaskoczyła” przy stanie 8:8 – wygrali oni cztery punkty z rzędu, po asie Nowakowskiego i błędach gości w ataku.

Po kilku minutach prowadzenie udało się jeszcze podwyższyć. Najpierw Brizard wystawił kapitalnie do Gjorgiewa, który zaatakował bez bloku (15:10), a po chwili Włodarczyk ponownie zablokował zbicie Wlazłego (16:10). Trener Skry próbował odwrócić wynik zmianami – na boisku pojawili się Janusz, Penchev, Romać i Czarnowski, jednak przewaga stołecznych wciąż rosła. Po asie serwisowym Brizarda było już 20:12 i było jasne, że warszawianie nie dadzą sobie wydrzeć zwycięstwa w tym secie. Trener Antiga dał pograć Samikowi oraz Kowalczykowi, a seta, wygranego ostatecznie do 21., zakończył dobrym atakiem Włodarczyk.

IV set – trzy punkty jadą do Bełchatowa

Czwarta partia przyniosła niestety najmniej emocji. Goście szybko wyszli na prowadzenie 4:2, kiedy to z drugiej linii skutecznie zaatakował Lisinac. Do gry ponownie podłączył się Wlazły, który kończył kontry wypracowywane przez dobra grę gości w obronie. W drużynie ONICO najbardziej walczył Gjorgiew, jednak jego ataki były często blokowane przez gości. Po dobrej kiwce Bednorza zrobiło się 16:9 dla PGE Skry. Dwa punkty z rzędu dla ONICO dały zagrywki wprowadzonego chwilę wcześniej Kowalczyka. Na boisko wszedł też Samica, jednak Francuz nie odmienił losów meczu. Po bloku na Włodarczyku goście odzyskali bezpieczny dystans, prowadząc 18:11. W końcówce seta przebieg gry nie uległ zmianie – dobrze funkcjonowała obrona i blok gości, którzy wygrali seta do 16 po asie Ebadipoura.
Najlepszym zawodnikiem meczu wybrano Mariusza Wlazłego. Siatkarze ONICO Warszawa bardzo szybko otrzymają okazję do powrotu do zwycięskiego rytmu. Już w piątek zagrają na wyjeździe z Indykpolem AZS-em Olsztyn.

Kapitan Wrona

Grało nam się bardzo ciężko. Z tak zagrywającym rywalem każdemu by się grało ciężko, nie tylko nam. Wielkie brawa dla Bełchatowa. My teraz mamy swoją walkę o „szóstkę”. Jedziemy do Olsztyna i walczymy dalej – powiedział po meczu z PGE Skrą kapitan stołecznej drużyny, Andrzej Wrona.
– Ten mecz i poprzedni z Asseco Resovią były dla nas ciut ważniejsze ze względu na sytuację w tabeli. Dzisiaj to był bonus, w którym mogliśmy coś ugrać. Nie udało się, ale może będzie jeszcze okazja ich pokonać – dodał Wrona.
– Wielki szacunek dla kibiców za frekwencję i podziękowania za wsparcie, mimo trudnej pory do kibicowania. Zaraz święta, każdy ma swoje obowiązki i fajnie, że udało im się tu przyjść. Pamiętam, że parę lat temu, gdy przyjeżdżałem tu jako gracz PGE Skry Bełchatów, doping dla drużyny warszawskiej był mniejszy niż dla Bełchatowa, a teraz to się zmieniło. Fajnie nam się tutaj gra i jestem zadowolony z tego, jak siatkówka przyjęła się w Warszawie. Przed nami jeszcze kilka meczów i wierzę, że sprawimy kibicom wiele radości – podsumował kapitan ONICO.

29 marca 2018 00:43

Komentarze