0

Wrześniowy Kurier Warszawski

Wiślany Kurier czyli 100 pasjonujących stron Kuriera Warszawskiego, zbindowanych w nowy numer, już jest w zasięgi ręki.

Kolejny tematyczny Kurier Warszawski  schodzi z drukarskich maszyn i lada moment po niedzieli będzie w kioskach i salonikach prasowych.

Tematem wrześniowego Kuriera, w Roku Wisły, jest Królowa Rzek Polskich – Wisła.

Paweł Ludwicki o Królowej…

… polskich rzek. Jak na monarchinię przystało jest największa i najpiękniejsza, ale też kapryśna, zdradliwa i nieokiełznana. Wisła.

Przez wieki decydowała o losach ludzi zamieszkujących jej nabrzeża. Kilkaset lat temu jej kaprys, gdy zachciało się jej popłynąć innym niż dotychczas korytem, spowodował, że prężnie rozwijające się mazowieckie miasto Czersk niemalże z dnia na dzień straciło swoje znaczenie, by w końcu stać się mało znaczącą mieścinką. Za to dała szansę innemu miastu – Warszawie, która dzięki niej mogła rozwinąć skrzydła. Tak szeroko, że w końcu tu znalazła siedzibę najwyższa władza naszego kraju. Władza wówczas królewska.

Zarówno Warszawa, jak i Wisła to „moje” od zawsze (czyli od moich narodzin) stałe miejsca. Tu się urodziłem, tu dorastałem, tu żyję.

I odkąd sięgnę pamięcią, Wisła to była „nasza” rzeka. Wtedy, grubo ponad pół wieku temu jeszcze czysta, pełna plaż, ludzi wypoczywających, łowiących ryby i pływających łodziami wszelkiego rodzaju. Wtedy to brodząc przy brzegu przeganiało się ławice maluteńkich srebrzystych rybek.

Pamiętam, jak my, chłopaki ze Śródmieścia, jeździliśmy nad Wisłę. Autobusem 117, który miał pętlę tam, gdzie dzisiaj stoi piękny dom kultury PROM. Od ostatniego przystanku przez pola szliśmy kilkanaście minut do… No, właśnie. Tu potrzebne jest krótkie wyjaśnienie. Wtedy nie było jeszcze mostu Łazienkowskiego. By dostać się w te okolice, trzeba było jechać przez „Poniatoszczaka”, a potem całą Francuską i dalej Paryską. A jak tam doszliśmy, to mieliśmy trzy… ośrodki wczasów miejskich nad Wisłą. Tak, tak – to były regularne ośrodki wczasowe. Po prawej „Tramwajarze” z autentycznym wagonem tramwajowym, pośrodku plaża „Milicyjna” – Komendy Stołecznej, a na końcu „Kolejarze” . „Milicyjna” były świetnie wyposażona – miała kajaki, łódki, była restauracyjka, natryski i, co najważniejsze, miała od czasu do czasu basen! Najprawdziwszy basen wpuszczany w rzekę. Ech, cudne to były czasy. Co prawda większość warszawiaków wolała dzikie plaże, bo znajdowały się bliżej Śródmieścia. Co miało swoje plusy (nikt niczego nie nakazywał, nikogo nie strofował), ale bywało też niezwykle ryzykowne. Na mojej ulicy – Polnej pod 40. w oficynie mieszkała rodzina Grzędów. I nasz rówieśnik Rysiek Grzęda jeździł z rodziną na te właśnie dzikie plaże. Do momentu, kiedy nie poprosił mamy, że jeszcze tylko ostatni raz się wykąpie. I rzeczywiście, była to jego ostatnia kąpiel. Przeżyliśmy to wszyscy z podwórka mocno.

A potem…. Nadeszły lata 70-te. Wielkie uprzemysłowienie epoki gierkowskiej, gdy te wielkie fabryki, zakłady przemysłowe lokalizowano nad rzeką, by czerpać z niej wodę, a potem oddawać jej ścieki. Wzdłuż warszawskich brzegów wybudowano arterie komunikacyjne, które skutecznie odcięły rzekę od miasta… I tak po cichutku, z dnia na dzień, Królowa polskich rzek zaczęła się zamieniać w gigantyczny ściek!

Jeszcze w końcówce dekady Gierka brat mój Marek zaprosił mnie i naszego przyjaciela do słynnej restauracji Nimfa na Wale Miedzeszyńskim. Łazienkowski most lśnił wtedy nowością. My, rozparci w fotelach restauracyjnego tarasu, zajadaliśmy niedzielny obiad okraszony schłodzoną wódeczką i… obserwowaliśmy wyścigi motorowodne na Wiśle. Sam Wielki Marszałek* brał udział w tym wyścigu. Widok był niezapomniany!

W latach 80. rzeka była już tylko ściekiem. Zapuszczonym i smrodliwym. Wstydliwym. I nikt wtedy, i późniejszych dziesięcioleciach nie miał żadnego pomysłu „na Wisłę”. Aż do momentu, gdy wiślani zapaleńcy nie zaczęli działać. Moment był sprzyjający. Unia już stawiała swoje warunki dotyczące oczyszczalni ścieków (co w efekcie dało to nam „Czajkę”), a wielu trucicieli przestało istnieć i… Znowu pomału, ale nieustannie rzeka wracała. Co prawda ciągle jeszcze Warszawa była do niej plecami, ale… Jest coraz lepiej. I będzie coraz lepiej. No chyba, że minister środowiska wymyśli coś na podobieństwo „ratowania” Puszczy Białowieskiej. Nie wydaje się jednak, żeby to nam zagroziło. Wszak, dzięki tym aktywistom-zapaleńcom Sejm uchwalił 2017 rok ROKIEM WISŁY! I dobrze. Bo idzie ku lepszemu. I o tym traktuje ten numer „Kuriera Warszawskiego”.

Życzymy miłej lektury.

* Waldemar Marszałek – najsłynniejszy polski motorowodniak. Wielokrotny mistrz świata, Europy, Polski. Warszawiak. Długoletni radny m.st. Warszawy.

Co Kurier poleca szczególnie?

Na stronach 8-13
HUBERT KOWALSKI
Wisła skarbów

Zazwyczaj miejskie legendy żyją swoim życiem, są opowiadane i modyfikowane, ale rzadko mają okazję doczekać się naukowej weryfikacji. Legenda o skarbach, które mogły gdzieś tam leżeć w Wiśle, niedaleko miejsca odnalezienia delfina eksponowanego od dawna w Muzeum Warszawy, stała się bodźcem do rozpoczęcia prawdziwych, interdyscyplinarnych badań w Instytucie Archeologii UW.

Na stronach 32-35
PIOTR ARTUR SOBCZAK
Wylewna natura Wisły

Wiślane powodzie od wieków wpływały na życie mieszkańców Warszawy, ale dopiero w XIX wieku zaczęto na większą skalę przeciwstawiać się okolicznościom, budując ochronne wały. Z tego okresu mamy też liczne relacje opisujące wylewy rzeki. Niejednokrotnie przypominają one opisy wypraw do egzotycznych krajów, w których więcej było malowniczości niż grozy i współczucia dla dotkniętych katastrofą. Lecz nie można się dziwić, skoro ofiarami katastrofy byli głównie ubodzy mieszkańcy Powiśla i Pragi…

Na stronach 42-45
ANDRZEJ SZCZYGIELSKI
Wspomnienia wiślanego kaowca

Załoga statku jest jak rodzina, dla dobra pasażerów musi współdziałać niczym palce jednej ręki. My byliśmy w pracy, oni przyjeżdżali dobrze się bawić przez tydzień rejsu z Warszawy do Gdańska. Żegluga Warszawska zatrudniała pracowników sezonowych, tzw. kaowców, którzy niczym w filmie „Rejs” organizowali czas wolny podróżnych. Byłem jednym z nich, na pięknym statku „Świerczewski.

Na stronach 48-52
LECH KRÓLIKOWSKI
Car nad Wisłą

Mikołaj II miał do Polaków stosunek znacznie cieplejszy niż jego ojciec car Aleksander I. Złośliwi twierdzili, że było to zasługą jego kochanki, pięknej tancerki Matyldy Krzesińskiej. Wizytę cara w Warszawie w ramach politycznej odwilży przygotowywano przez cały rok Kwotę miliona rubli, zebraną przez poddanych jako prezent dla władcy, car przeznaczył na budowę rosyjskiej politechniki w Warszawie. Wyraził też zgodę na budowę pomnika Mickiewicza na Krakowskim Przedmieściu. Pojednawcze gesty to jedna strona wizyty. Inną, nie mniej ważną, była wizytacja kilku warszawskich fortów wojskowych.

Na stronach 54-51
TADEUSZ ŚWIĄTEK
O Wiśle, jej ludziach i… piasku

Jedną z wybijających się w dwudziestoleciu międzywojennym warszawskich firm prowadzących wydobycie piasku i żwiru z Wisły było przedsiębiorstwo założone z końcem 1918 roku przez Bolesława Matraszka, mieszkańca Powiśla, który patent na retmana zdobył na Wiśle. Jako jeden z pierwszych warszawskich przedsiębiorców zamówił sobie pływający dom mieszkalny, który cumował zwykle w Porcie Czerniakowskim lub w dowolnym miejscu wybranym przez rodzinę. Przedsiębiorstwo Matraszków było w Warszawie prawdziwym potentatem w wydobyciu piasku, a jego pływający tabor do 1939 roku składał się z 10 łodzi (batów) i parostatku.

Na stronach 58-59
MACIEJ PAWLAK
Wisła w piosence

Piosenki z królową polskich rzek w tle stawały się nieraz prawdziwymi hitami. Wisła pojawiała się w pieśniach ludowych, żołnierskich i socrealistycznych, była tłem dla przebojów filmowych, ale największą karierę zrobiły piosenki popularne, nucone przez wszystkich. Grzesiuk, Młynarski, a przede wszystkim Niemen – kto z nas nie zna tych utworów?

A co więcej?

Spis treści

Str. 3

  • GŁOS KURIERA
  • WYWIAD KURIERA

Str. 6

  • LIKWIDUJEMY WIŚLANY ANALFABETYZM
    Rozmowa z Robertem Jankowskim, prezesem Fundacji Rok Rzeki Wisły 2017

TEMAT KURIERA

Str.  8

  • Hubert Kowalski – WISŁA SKARBÓW
  • SPRAWY MIASTA

Str. 14

  • Paulina Woźniak – NADWIŚLAŃSKI BROOKLYN

Str. 18

  • ROZWAŻNI I ROMANTYCZNI
    Rozmowa z Leszkiem Baraniewskim wiceburmistrzem dzielnicy Wawer

Str. 20

  • Karolina Wojtusik
    ROK RZEKI WISŁY NA PRADZE POŁUDNIE

Str. 24

  • Marcin Bartnik
    ARCHITEKTURA ŁĄCZENIA
  • MIEJSKIE KONTROWERSJE

Str.  26

  • Aleksandra Sheybal-Rostek
    PIĆ ALBO NIE PIĆ?
  • HISTORIA MIASTA

Str.  28

  • Rafał Jabłoński
    „OJ, OSTROŻNIE Z TĄ WODĄ’

Str. 32

  • Piotr Artur Sobczak
    WYLEWNA NATURA WISŁY

Str. 36

  • Rafał Jabłoński
    MOSTY: ZRYWANE, WYSADZANE, PODPALANE

Str. 39

  • Lech Królikowski
    ŻEGLUGA PO WIŚLE
  • LUDZIE RZEKI

Str.  42

  • Andrzej Szczygielski
    WSPOMNIENIA WIŚLANEGO KAOWCA
  • FOTOREPORTAŻ

Str. 46

  • Z WARSZAWY DO GDAŃSKA (REJS „TRAUGUTTA’)
  • HISTORIA MIASTA

Str.  48

  • Lech Królikowski
    CAR NAD WISŁĄ
  • WARSZAWSKIE FIRMY

Str.  54

  • Tadeusz Świątek
    O WIŚLE, JEJ LUDZIACH I… PIASKU
  • PRZEBOJOWY KURIER

Str. 58

  • Maciej Pawlak
    PRZEBOJE Z „KRÓLOWY W TLE
  • KURIER KOMUNIKACYJNY

Str. 60

  • NOWA I NAJDŁUŻSZA (TRASA DO WILANOWA)
    Rozmowa z Sebastianem Tuszyńskim ze spółki Tramwaje Warszawskie

Str. 64

  • Włodzimierz Winek
    URSUS WRACA NA ULICE

Str.  67

  • Jan Kucel
    MERCEDESY NA GWIAZDKĘ
  • CENNE VARSAVIANA

Str. 68

  • Krzysztof Dorcz
    ZAPOMNIANY PROJEKT POMNIKA CHOPINA

Str. 70

  • BYWALEC, ROZMAITOŚCI, MOTOKURIER, APETYCZNY
  • KURIER NA MAZOWSZU

Str. II

  • RZEKA WIELU MOŻLIWOŚCI
    Rozmowa z Adamem Struzikiem, marszałkiem województwa mazowieckiego

Str. III

  • Magdalena Kachniewska
    WISŁA „W POPRZEK” (WIŚLANY OKRĄGŁY STÓŁ)

Str. VIII

  • Monika Zacharkiewicz
    URZECZENI URZECZEM
    (O OBLICZACH KULTURY NADWIŚLAŃSKIEJ)

Str. X

  • Paweł Śliwiński
    WITAMY W PŁOCKU

Str. XI

  • Marek Ostrowski
    KIEDYŚ WISŁY NIE BYŁO
    (CV KRÓLOWEJ RZEK)

 

Spis treści Kuriera Warszawskiego

 

21 września 2017 07:00

Komentarze