0

Twarz

reż. Małgorzata Szumowska
Twarz – Mateusz Kościukiewicz jako Jacek
fot. Bartosz Mrozowski

Film Szumowskiej ma dwie twarze: ładniejszą – realizacyjną i brzydszą – scenariuszową.

Akcja toczy się na wsi, gdzieś na Podkarpaciu. Bohaterem jest Jacek, pomagający rodzinie w rolniczej pracy, ale marzący o wyjeździe do Londynu. Jacka wyróżnia metalowa dusza: charakterystyczny ubiór i głośna heavymetalowa muzyka. Szczęście pozornie Jackowi sprzyja: zdobywa serce miejscowej Dagmary, która przyjmuje oświadczyny. Dostaje także dodatkową pracę przy budowie pomnika Jezusa Chrystusa – większego niż ten w Rio de Janeiro, czym nie może się nachwalić miejscowy ksiądz. Ale to będzie przysłowiowym gwoździem do trumny marzeń chłopaka.

Tak naprawdę nie trzeba kupować biletu do kina, bo praktycznie cała fabuła jest zawarta w zwiastunie do filmu, dodatkowo zawierającym drętwe żarty. Cała historia Jacka jest dla Małgorzaty Szumowskiej tylko pretekstem do charakterystycznej dla tej reżyserki, i nie tylko dla niej w polskim kinie ostatnich lat, krytyki społecznej. Nie przypadkowo akcja toczy się w środowisku górsko-wiejskim, gdzie przywiązanie do polskiej tradycji, wiary katolickiej i poglądów prawicowych jest największe, co potwierdzają chociażby preferencje polityczne. Szumowska wykorzystuje w „Twarzy” wszystkie preteksty do krytyki takich postaw, ale przerysowuje, a momentami wręcz przekłamuje, ludzkie zachowania tak bardzo, że jej krytyka traci swoje ostrze. Praktycznie pierwsze pół godziny filmu to stek bluzgów, których nie powstydziliby się reżyserzy typu Pasikowski, czy Vega. Nikt oczywiście nie oczekuje pięknej polszczyzny podczas wieczornych rodzinnych kłótni w wiejskiej chacie, ale trzeba mieć swój umiar.

reż. Małgorzata Szumowska
Twarz – reż. Małgorzata Szumowska
fot. Bartosz Mrozowski

Historia samego Jacka jakby mniej Szumowską interesuje. Oparta na prawdziwej historii Grzegorza Galasińskiego – pierwszego przeszczepu twarzy schodzi jednak na drugi plan. Zresztą sam zainteresowany, z którym reżyserka się w trakcie realizacji kontaktowała odcina się od efektu końcowego:

Ukazana w filmie negatywna reakcja nie ma nic wspólnego z moim przypadkiem, ludzie mi pomagali – mówi Galasiński w wywiadach prasowych

Szumowska nie wnika w problemy jakie bohater ma z przystosowaniem się do nowego życia: nie mamy tutaj śladu oczekiwania na przeszczep, rehabilitacji, czy wysiłku w uczeniu się podstawowych czynności (jedzenie, mówienie, nawet oddychanie). Mamy za to nacisk na stosunek małomiasteczkowej społeczności do „cudem ocalonego”. Są momenty, gdy wydaje się że reżyserka skieruje swoje kroki w kierunku melodramatycznym. Narzeczona Dagmara po powrocie ukochanego zdeformowanego po operacji zmienia swoje miłosne upodobania.

reż. Małgorzata Szumowska
Twarz – Małgorzata Gorol i Mateusz Kościukiewicz
fot. Bartosz Mrozowski

Ale także ten wątek zostaje potraktowany po macoszemu i sprowadzony do kuriozalnej sceny spowiedzi. Bo ważniejsze dla Szumowskiej jest pokazanie pazernego i wścibskiego księdza, niż tego co dzieje się w sercu dziewczyny – w końcu też stojącej przed trudnym wyborem.

Szumowska wymyśla w swojej zapalczywej krytyce działa wręcz absurdalne: sceny kłótni przy rodzinnym grobie na cmentarzu, czy zupełnie niewytłumaczalnego kontekstem scenariusza egzorcyzmu. Poważny film oparty na prawdziwej historii zamienia się w komedię (idealnie zsynchronizowanie z pojawieniem się na ekranie Krzysztofa Ibisza), co reżyserka tłumaczy w następujący sposób:

Robię filmy o tym, co uwiera mnie w Polsce. Bolą mnie: głęboko zakorzeniony, bezmyślny katolicyzm, hipokryzja, agresja, brak tolerancji, zamknięcie na to, co inne, nowe. Te elementy były obecne w moich wszystkich filmach, ale rzeczywiście „Twarz” jest bardziej zaczepna od reszty. Nie wyobrażam sobie podchodzenia do pewnych tematów na kolanach, z pokorą czy też z jakąś tezą już na początku. Ja wiem, że pewnych rzeczy nie mogę przewalczyć, ale mogę je obśmiać. Mam wrażenie, że gdybyśmy się w Polsce częściej śmiali, a rzadziej kłócili, to wszystkim nam wyszłoby to na dobre. I taki jest mój film – Jacek wbrew przeciwnościom losu i zachowaniu bliskich nie traci pogody ducha. Widzę, co dzieje się w Polsce, martwi mnie to, boli i napawa lękiem, niepokojem, ale gdybym w ten sposób o tym opowiedziała, nikt nie chciałby tego słuchać. Więc wybieram czarny humor.

Małgorzata Szumowska wyważa w ten sposób już dawno otworzone drzwi. Na krytyce społecznej wypłynął w polskim kinie przede wszystkim Wojciech Smarzowski („Wesele”, „Dom zły”, „Pod mocnym aniołem”), a ostatnio za obsypaną nagrodami „Cichą noc” debiutant Piotr Domalewski. Szumowska też swój sukces odniosła w Konkursie Głównym tegorocznego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Berlinie. Ale w Polsce film nie ma szans na bezkrytyczny odbiór po zwyczajnie zakłamuje rzeczywistość. Już na samym początku teza o niechęci górali do emigracji brzmi absurdalnie w kontekście masowych wyjazdów do USA. Szumowska wygląda trochę jako mieszczanka nie mająca pojęcia o prawdziwym obrazie polskiej prowincji. Gubi się sama w swoich pomysłach, ukazując obojętność małej społeczności na potrzeby finansowe, a dwie sceny później – głównego bohatera na okładce magazynu.

Problemem dla Szumowskiej jest także religijność i przywiązanie do tradycji katolickiej. Ksiądz to chodzące zło, które naciąga parafian do realizacji swoich ambicji, a jego wścibskość podczas spowiedzi przechodzi granice dobrego smaku. Projekt budowy pomnika religijnego sprowadzony zostaje do fatalnej organizacji pracy i błędów konstrukcyjnych. Im bliżej końca filmu tym większy problem w końcowym odbiorze projektu i ustawieniu twarzy Chrystusa w perspektywie Częstochowy. Może to jest ta tytułowa „Twarz” filmu Szumowskiej?

Te wszystkie absurdy scenariuszowe nieuchronnie ustawiają dyskusję o filmie do oceny trafności obserwacji społecznych Szumowskiej, a pewnie największą reklamą byłyby zarzuty części opinii publicznej o antypolskość. Ale wydaje się, że nawet na taką ocenę ten film nie zasługuje, bo Szumowska zwyczajnie sama się w tym wszystkim pogubiła.

reż. Małgorzata Szumowska
Twarz – reż. Małgorzata Szumowska
fot. Bartosz Mrozowski

Tym bardziej szkoda tych miałkich dyskusji, bo pod względem realizacyjnym Szumowska wyraźnie się rozwija. Reżyserka stosuje rozmaite sposoby ukazywania rzeczywistości, a paleta narzędzi filmowych jest bardzo bogata. Nie brakuje tutaj plenerów, zbliżeń przyrody, ale także urozmaiconego sposobu filmowania scen w zamkniętych pomieszczeniach. Szumowska ma swój sposób na pokazanie świata z punktu widzenia przykutego do łózka pacjenta, nie ma problemów żeby ustawić idealnie kamerę podczas kłótni przy stole, czy też na cmentarzu. Urozmaicona jest ostrość obrazu, padanie światła, perspektywa kamery. Bohatera Jacka najlepiej charakteryzują nie wypowiedzi, czy mimika twarzy, ale statyczne sceny gdy stoi tyłem w kurtce Metalliki, albo gdy podróżuje swoim przymałym fiacikiem.

reż. Małgorzata Szumowska
Twarz – zdjęcia Michała Englerta
fot. Bartosz Mrozowski

Oczywiście sukces operatorski to również, jeżeli nie przede wszystkim zasługa odpowiedzialnego za zdjęcia Michała Englerta. W każdym razie pod tym względem Szumowska oddaje film wręcz magiczny, nie dziwią więc wypowiedzi Englerta, że jest on po części baśnią.

Już na etapie pisania scenariusza, chcieliśmy z Małgośką, żeby ta historia miała charakter przypowieści, takiego współczesnego mitu, a nawet trochę baśni. Między innymi, stąd decyzja, żeby akcję osadzić na południu Polski w paśmie niewysokich, ale dzikich i tajemniczych gór. Było to tym bardziej ważne, że historia opowiada, w jakimś sensie, o związku człowieka z naturą, miejscem urodzenia i jego kulturowymi korzeniami, obyczajowością. Jednocześnie, w tym malowniczym krajobrazie opowiadamy dość gorzką, nie tylko naiwnie romantyczną historię. Przyszła mi do głowy myśl, żeby użyć starych, miechowych obiektywów ze specyficzną strefą ostrości. Taki zabieg, ryzykownie kieruje percepcję widza na konkretne elementy w kadrze. Jest w tym jakieś zakrzywienie, przeskalowanie, ale wydawało mi się, że może to wspomóc narrację o jakiejś dystorsji, deformacji, subiektywności patrzenia, a idąc dalej o dysfunkcji w relacjach ludzkich i społeczeństwa. Jak można zauważyć, w niektórych scenach ten margines percepcji jest większy, w innych drastycznie się zawęża. Dodatkowo, miałem skojarzenie z książkami dla dzieci, w których otwiera się stronę i nagle „wyrastają” zamek i drzewa z papieru. Człowiek wydaje się mieć wtedy specyficzne miejsce w takiej skali – stajemy się mali niemal jak z bajki o Guliwerze.

Argument o baśniowości staje się dla twórców wytrychem uzasadniającym oddalenie się od rzeczywistości. Tylko, że albo się proponuje realną ocenę zachowań społecznych, albo sprowadza do nierealności. Widz powinien dostać konkretny produkt, bo tego oczekuje od twórców.

Szumowska nie ma natomiast, jak wielu polskich twórców, problemów z dźwiękiem. Słychać tutaj wszystko, oprócz tego czego nie słychać specjalnie (mowa Jacka po przeszczepie). Uzupełnia to oprawa muzyczna, której pomaga różnorodność: Jacek zamiłowanie zapewnia mocne dźwięki, ale już jego dziewczyna bawi się bardziej popularnej na polskiej prowincji muzyce.

Wyzwaniem była również charakteryzacja, za którą odpowiada Waldemar Pokromski. Jakże szkoda oceniając jego pracę, że nie jest to film o przeszczepie twarzy, dobrze że przynajmniej oddaje mu cześć Szumowska:

Waldemar Pokromski zaczynał swą pracę często około czwartej nad ranem, by być gotowym z Mateuszem na ósmą. Nie było łatwo, ale za to jaki jest efekt! Obaj wykonali niezwykłą pracę – widać to w każdym szczególe. Mateusz zmienił się nie do poznania, a z drugiej strony patrząc na niego widzimy tego samego człowieka.

Oddalając fabułę od głównego bohatera, Szumowska zabiera również możliwości dwójce aktorów. Mateusz Kościukiewicz jest zupełnie nie przekonywujący, może nie  jest dobrym pomysłem zatrudniać do swoich filmów partnerów z życia prywatnego. Chociaż wysiłek grania w masce mimo wszystko trzeba docenić.

reż. Małgorzata Szumowska
Twarz – Mateusz Kościukiewicz jako Jacek
fot. Bartosz Mrozowski

Jeszcze większym rozczarowaniem jest Małgorzata Gorol, a jej półnagi taniec spokojnie można uznać za najgorszą scenę w całym filmie (dodatkowo zupełnie nie potrzebną scenariuszowo).

reż. Małgorzata Szumowska
Twarz – Małgorzata Gorol jako Dagmara
fot. Bartosz Mrozowski

Aktorsko więc film opiera się na drugiej linii, bo to o niej postanowiła opowiadać Szumowska. Jest więc znakomita Agnieszka Podsiadlik, jedyna postać która walczy w tym filmie o godne życie z nową twarzą.

reż. Małgorzata Szumowska
Twarz – Agnieszka Podsiadlik jako siostra Jacka
fot. Bartosz Mrozowski

Przysługę Szumowskiej wyświadczają jednak głównie charyzmatyczni Robert Talarczyk jako szwagier i Roman Ganczarczyk jako ksiądz.

Szumowska niewątpliwie swój cel osiągnęła. Zrobiła furorę na międzynarodowym festiwalu, gdzie polskie realia w naturalny sposób są mało znane. W atmosferze dyskusji prezentuje teraz swój film w szerokiej dystrybucji. Tytułowa „Twarz” może być dla widza zarówno przeszczepem pooperacyjnym głównego bohatera, rozważaniem o spojrzeniu największego religijnego posągu na świecie, jak i bardziej dosłownie odczytując anglojęzyczny tytuł przyprawioną polskiej prowincji gębą. Może być również twarzą nowego polskiego kina – krytycznego społecznie, ale też realizowanego na coraz wyższym poziomie, pełnego nowych pomysłów operatorskich i dźwiękowych. Które oblicze zaakceptuje widz – zależy wyłącznie od niego. W końcu jedni słuchają trash-metalu, inni disco-polo.

Zwiastun:

Premiera kinowa: 6 kwietnia 2018

  • Reżyseria: Małgorzata Szumowska
  • Scenariusz: Małgorzata Szumowska, Michał Englert
  • Zdjęcia: Michał Englert
  • Charakteryzacja: Waldemar Pokromski
  • Dźwięk: Kacper Habisiak, Marcin Kasiński, Marcin Jachyra
  • Montaż: Jacek Drosio
  • Scenografia: Marek Zawierucha
  • Kostiumy: Katarzyna Lewińska, Julia Jarża-Brataniec
  • Muzyka oryginalna: Adam Walicki
  • Obsada: Mateusz Kościukiewicz, Agnieszka Podsiadlik, Małgorzata Gorol, Anna Tomaszewska, Dariusz Chojnacki, Robert Talarczyk, Roman Gancarczyk, Iwona Bielska, Martyna Krzysztofik, Krzysztof Czeczot, Krzysztof Ibisz
9 kwietnia 2018 19:40

Komentarze