0

Wściekły Powszechny

reż. Maja Kleczewska
Wściekłość – Teatr Powszechny
fot. Andrzej

Warszawski Teatr Powszechny jest chwilowo na ustach całej, nie tylko teatralnej Polski.

„Nie można nadużywać władzy. Ale każdy to czyni” – takim tekstem rozpoczyna się spektakl „Wściekłość” według Elfriede Jelinek w reżyserii Mai Kleczewskiej.

Już wchodząc do foyer (które jak wiadomo w ostatnich dniach z powodu innego przedstawienia zmieniło się w miejsce protestów, kłótni i modlitw) można odczuć zarówno tematykę, jak i przesłanie spektaklu.

Także po wejściu na widownię jest nietypowo. To nie widzowie czekają na aktorów, ale odwrotnie. Krzątają się na scenie, rozmawiają przyciszonym głosem, przygotowują się na rozpoczęcie. Nie przypadkowa jest również godzina startu: 19:30. Pierwsze sceny są bowiem uzupełniane przekazem na żywo z telewizji. I jest to przekaz autentyczny, dzięki czemu każdy spektakl jest inny. Także na scenie rozpoczyna się od wywiadów z trzema postaciami: narodowcem z Radomia, uchodźcą i pielgrzymem. Jeżeli początkowo klimat można uznać za luźny i komediowy to jednak atmosfera szybko gęstnieje. Jeszcze w pierwszym akcie cierpienie ludzi niechcianych, pomijanych i wręcz fizycznie gnębionych – poprzez interakcje z widzami zostaje uwypuklane.

Elfriede Jelinek stworzyła swoją sztukę w reakcji na zamachy skutkujące ofiarami śmiertelnymi: w sklepie z żywnością koszerną i w redakcji pisma Charlie Hebdo. Te wydarzenia ukazały skalę problemu dla całej Europy. Bo któż by się wcześniej zamartwiał w natłoku innych informacji (stąd pomysł z tym przekazem na żywo z telewizji) – tysiącami uchodźców, którzy stracili życie. Ich nazwiska i przyczyny śmierci widz może poznać w trakcie antraktu.

Oczywiście tylko widz ma przerwę, aktorzy pozostają na scenie i są niczym dziennikarze między kolejnymi wejściami na antenę.

O ile pierwszy akt według Kleczewskiej skupia się na jednostkach, o tyle drugi to już rozważania o kondycji całej Europy (znakomicie zresztą ukazanej) i rozważania na temat współczesnych tendencji społecznych i kulturowych. W wielu toczonych dyskusjach ten spektakl jest głosem wyjątkowym. Może i drastycznym, ale w wielu aspektach niezwykle trafnym. W codziennych sporach politycznych zupełnie zapominamy zarówno o genezie, jak i wielopłaszczyznowości obserwowanych zjawisk. Kleczewska niezwykle trafnie z dramatu Jelinek wyodrębniła tezy ponadczasowe i zmuszające w wielu wypadkach do rewizji tak często jednostronnego podejścia do współczesnych tendencji w otaczającej rzeczywistości.

Geniusz Kleczewskiej wyraża się jeszcze w jednym aspekcie, tak aktualnym w kontekście dyskusji, która toczy się wokół innego spektaklu Teatru Powszechnego. Otóż „Wściekłość” także dochodzi do granicy dobrego smaku, której teatr przekraczać nie powinien: pojawiają się na scenie symbole religijne, śmiałe stroje, drastyczne sceny. Ale Kleczewska w momencie gdy dochodzi do tej granicy, nie tylko jej nie przekracza, ale wręcz się cofa. Dzięki temu przekaz spektaklu jest jeszcze silniejszy, nie zagłuszony przez kontrowersje, czy też wulgarność, momentami prowadzącą bardziej do kiczu, niż pożądanego wyrazu artystycznego.

Wielką szkodą i niesprawiedliwością byłoby gdyby ten świetny spektakl ucierpiał na kontrowersjach wobec Teatru Powszechnego. Kolejne przedstawienia „Wściekłości” planowane są na 16-19 marca o godzinie, tym razem, 19:20. I nie ma większych problemów z biletami.

  • reżyseria – Maja Kleczewska
  • dramaturgia – Łukasz Chotkowski
  • scenariusz sceniczny – Maja Kleczewska, Łukasz Chotkowski
  • scenografia – Zbigniew Libera
  • kostiumy – Konrad Parol
  • muzyka – Cezary Duchnowski
  • reżyseria światła – Piotr Pieczyński przy współpracy Zbigniewa Libery i Ewy Łuczak
  • wideo, found footage – Ewa Łuczak
  • asystenci reżysera – Zofia Gustowska, Grzegorz Simborowski
  • asystentka scenografa – Ewa Małas
  • inspicjentka – Sylwia Merk
24 lutego 2017 15:49

Komentarze